Sylwetka duchowa bł. Józefa Czempiela na podstawie jego pism

2Dnia 13 czerwca 1999 roku katalog Błogosławionych Męczenników Kościoła powiększony został o grono 108 świadków wiary, którzy swoje świadectwo okupili cierpieniem. To nasi Rodacy, którzy ponieśli śmierć z rąk nazizmu hitlerowskiego. Dla wielu Polaków była to ważna chwila, gdy w Warszawie, na placu Piłsudskiego, Ojciec Święty dokonał ich beatyfikacji. Dla wielu mieszkańców Chorzowa Batorego ( Hajduk Wielkich) chwila ta była potwierdzeniem tego, czego oni byli pewni już wcześniej: wśród beatyfikowanych męczenników znalazł się ich przedwojenny proboszcz, ksiądz Józef Czempiel. Przekonanie o świętości swojego przedwojennego proboszcza było w Hajdukach bardzo żywe i przekazywane “z pokolenia na pokolenie”. Ojciec Święty swoim autorytetem potwierdził to, co w Hajdukach wiedzieli prawie wszyscy.

W tym ustnym przekazie, w takiej “hajduckiej tradycji” jawił się zawsze Proboszcz Czempiel jako osoba wyjątkowa i świątobliwa. Autorka niniejszej pracy wychowała się właśnie na takiej “tradycji”. Były to takie rodzinne opowieści ludzi, którzy odeszli w ciągu ostatnich dziesięciu lat, a dla których proboszcz Czempiel był wręcz autorytetem moralnym.

Miał on wielki wpływ na swoich parafian. Nawet po śmierci. To jego działania duszpasterskie sprawiły, że po zakończeniu Drugiej Wojny Światowej jedna z jego parafianek została katechetką. Katechizowała ona w bardzo trudnych czasach, “stalinowskich, gomułkowskich i gierkowskich”. Jej poświęcenie było wielkie. Pracowała do roku 1982. Któż nie znał w parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa – pani Derbisowej?

Można powiedzieć, że “wychowała ona sobie” następczynię – swoją bratanicę – autorkę tej pracy, która w roku 1985 rozpoczęła pracę katechetyczną w parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Dla autorki jest to dowód że, praca ks. Czempiela miała wpływ i na przyszłe pokolenia. Po zmianach, które dokonały się w kraju – w roku 1990 autorka przeniosła się z salki katechetycznej do Szkoły Podstawowej nr 32 w Chorzowie Batorym. W tym samym czasie Rada Szkoły rozpoczęła starania o nadanie szkole imienia ks. Józefa Czempiela. Starania zostały uwieńczone sukcesem. W roku 1993 Szkoła obchodziła stulecie swojego istnienia i otrzymała imię księdza Józefa Czempiela.

Odtąd osoba księdza Czempiela stała się autorce niniejszej pracy jeszcze bliższa. Musiała przecież jego osobę przybliżać katechizowanym dzieciom. Najpierw były to rozmowy z ludźmi, którzy go jeszcze pamiętali. Potem sięganie do opracowań, które zaczynały się pojawiać. Ale sam życiorys autorce nie wystarczał. Pojawiało się pytanie – gdzie tkwi źródło jego osobowości?

To skłoniło autorkę do naukowego zajęcia się osobą błogosławionego księdza Józefa Czempiela. Po pierwsze należało się zapoznać z treścią artykułów i książek, jakie powstały na jego temat. Okazało się, że dopiero od niespełna 10 lat postać księdza Czempiela pojawia się w literaturze. Szlaki przecierał ks. Jerzy Myszor, autor pierwszych biogramów i artykułów na jego temat. Są to przede wszystkim: Proces kanonizacyjny błogosławionego Michała Kozala “cum sociis”, zawarty w “Wiadomościach Diecezjalnych”, Ruch trzeźwości na Górnym Śląsku (1844-1914), w “Śląskich Studiach Historyczno – Teologicznych”, Sługa Boży ks. Czempiel (1883-1942), artykuł zwarty w pracy Męczennicy za wiarę 1939-1945. Duchowni i świeccy z ziem polskich, którzy prześladowani przez nazizm hitlerowski dali Chrystusowi ofiarą życia świadectwo miłości. Autorstwa ks. Jerzego Myszora jest także biogram księdza Czempiela umieszczony w Słowniku Biograficznym Katolickiego Duchowieństwa Śląskiego XIX i XX wieku. On także opublikował po raz pierwszy listy obozowe księdza Czempiela, które stanowią bardzo ważne źródło dla poznania osobowości ich autora : Listy ks. Józefa Czempiela z obozów koncentracyjnych Mauthausen-Gusen i Dachau (1940-1942). Edycja tekstów źródłowych i komentarz w “Śląskich Studiach Historyczno-Teologicznych”.

Wartościową, choć niewielką broszurę poświęconą księdzu Czempielowi napisał Henryk Meixner: Ks. Dziekan Józef Czempiel. Duszpasterz, działacz społeczny i narodowy. Później przyszła kolej na obszerną biografię Jacka Kurka i Zbigniewa Hojki, Śląski Machabeusz. Ksiądz Józef Czempiel i jego parafia. Pozycja ta jest jak dotąd podstawową pracą o błogosławionym. Od tamtej pory ksiądz Czempiel stał się bohaterem kilkudziesięciu tekstów publikowanych na łamach miesięcznika społeczno – historycznego “Hajduczanin”, a także w prasie śląskiej, m.in. Śląski Machabeusz. Ksiądz Józef Czempiel kapłan i męczennik, artykuł zawarty w piśmie “Śląsk”.

Powstała także kolejna broszura autorstwa J. Kurka zatytułowana Ksiądz Józef Czempiel. Błogosławiony pośród męczenników za wiarę wyniesionych przez Ojca Świętego Jana Pawła II 13 czerwca 1999 roku, oraz kolejny biogram pióra cytowanego autora i Zbigniewa Hojki w “Śląskim Słowniku Biograficznym”. Prace nad postacią hajduckiego proboszcza z okresu międzywojennego trwają. Czego dowodem jest również ta praca.

Po analizie literatury na temat księdza Czempiela można było zauważyć, że bardzo wnikliwie zostało zbadane jego życie, duszpasterstwo, jego działalność społeczna i narodowa. Z literatury poznać go można takim, jakim go widzieli inni. To wszystko co zostało znalezione w materiałach pisanych, miało swoje odbicie w ustnym przekazie ludzi, którzy błogosławionego znali osobiście. Ale powstało pytanie: gdzie tkwi źródło (źródła) jego wyjątkowej osobowości? Jak to się stało, że dla wielu ludzi był tak wielkim autorytetem? Dlaczego długo przed rozpoczęciem procesu beatyfikacyjnego określano go „świątobliwy”. Odpowiedzi na to pytanie w pewnym sensie udzielił biskup Wacław Wycisk 26 maja 1968 roku w czasie kazania podczas uroczystej eksportacji śp. biskupa Henryka Grzondziela:

Tu jako młody ministrant usłyszał przez świątobliwego księdza Czempiela słowo Boskiego Mistrza : “Chodź za mną”3.

Pozostawało jednak bez odpowiedzi pytanie: jakie było jego życie wewnętrzne? Praktycznie jedynymi tekstami źródłowymi, które rzucają światło na jego życie wewnętrzne są listy obozowe. W listach tych powstało, można powiedzieć, swoiste świadectwo dążenia do doskonałości kapłańskiej. I tak zrodził się temat niniejszej pracy : “Sylwetka duchowa bł. Józefa Czempiela na podstawie jego pism”.

Podczas tworzenia pracy zastosowano metodę syntetyczno – analityczno – dedukcyjną. Uwzględniono samo pojęcie duchowości, która oznacza pewien styl życia jawiącego się jako życie i postępowanie według Ducha. Na tej właśnie płaszczyźnie rodzą się przekonania, motywacje i decyzje ludzkie4.

W trakcie pracy dokonano analizy poglądów księdza Czempiela na rożne dziedziny życia, zwłaszcza parafialnego, rodzinnego, ale także zauważono problemy jego życia wewnętrznego, wynikające z jego listów i zestawiono z jego postawami odpowiadającymi tym opiniom. To właśnie zagadnienie jest głównym tematem niniejszej pracy. Została ona podzielona na cztery części – rozdziały. Pierwszy rozdział jest życiorysem błogosławionego księdza Józefa Czempiela. W drugim – autorka pragnie ustalić, jak wielką rolę w życiu hajduckiego proboszcza odgrywała rodzina (bliska i dalsza), jaką rolę odegrała ona w jego preformacji do kapłaństwa, oraz czy można zauważyć związki zależności miedzy traktowaniem własnej rodziny z tą większą – parafialną. Poddano analizie także zagadnienie, jak bardzo taka postawa pomagała mu doskonalić jego kapłaństwo, jego wielką miłość do ludzi, do których został posłany. Rozdział trzeci niniejszej pracy ma za zadanie odkryć źródło i fundament duchowości księdza Czempiela. Rozdział ten ma odpowiedzieć na pytanie: czym była dla niego Eucharystia? W rozdziale czwartym przedstawiona jest duchowość kapłańska, dążenie do świętości kapłańskiej widziane oczami kapłanów współczesnych księdzu Czempielowi. Ma w tym miejscu powstać pewien obraz poglądów tamtych czasów na doskonalenie życia kapłańskiego. Na tym tle autorka próbuje dociec jakimi zasadami życia duchowego kierował się błogosławiony proboszcz z Hajduk – wielki propagator abstynencji i działacz na rzecz trzeźwości w dążeniu do świętości kapłańskiej.

Autorka dziękuje wszystkim, którzy umożliwili jej dotarcie do materiałów archiwalnych w Archiwum Archidiecezjalnym w Katowicach i Archiwum Parafii Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Chorzowie Batorym. Zaś osobistą wdzięczność autorka wyraża przede wszystkim ks. prof. dr hab. Jerzemu Myszorowi za wszelką życzliwość i pomoc w przygotowaniu tej pracy.

RODZIAŁ I
DROGA ŻYCIOWA BŁOGOSŁAWIONEGO

Józef Czempiel był synem śląskiej ziemi końca dziewiętnastego wieku. Czasy, w których przyszedł na świat , to czasy budzenia się świadomości narodowej Górnoślązaków. To przebudzenie polskości odbywało się w wyjątkowo trudnych warunkach. Górny Śląsk nie posiadał własnej inteligencji. Ta zaś, która uniknęła germanizacji, musiała swą polskość zdobywać z trudem i poświęceniem, przez tzw. samoukę lub udział w towarzystwach polonistycznych. Młodzi ludzie uczęszczali także na slawistyczne seminarium Uniwersytetu Wrocławskiego, prowadzone przez polonistę Władysława Nehringa5 lub słuchali prelekcji slawisty na Uniwersytecie Berlińskim Aleksandra Brucknera6.

Górny Śląsk był przez wieki obszarem mieszanym pod względem narodowym. Od czasów średniowiecza napływała na ten teren ludność niemiecka. Początkowo osiedlała się ona głównie w południowo – zachodniej jego części oraz w większych, rozrzuconych po całym terytorium ośrodkach miejskich. Jednak od końca osiemnastego wieku napływowa ludność niemiecka osiedlała się także we wschodniej części Górnego Śląska. Wiązało się to z rozwojem przemysłu. Wiek dziewiętnasty był okresem kształtowania się świadomości narodowej we współczesnym pojęciu tego słowa, wraz z całą towarzyszącą jej ideologią, aż do nacjonalizmu włącznie. Ludność niemiecka, która w dziewiętnastym wieku napływała na śląską ziemię charakteryzowała się rozwiniętym poczuciem niemieckiej przynależności narodowej, a z czasem więzi emocjonalnej z państwowością niemiecką. Dziewiętnaste stulecie to czas zjednoczenia Niemiec pod egidą Prus i ogromnych sukcesów politycznych i ekonomicznych powstałego w 1871 roku Cesarstwa7.

Inaczej było z rdzenną, etnicznie polską ludnością tych terenów. Ludność ta mówiła językiem polskim, posiadała własne, odrębne obyczaje oraz świadomość przynależności do społeczności lokalnych. Posiadała jednak również świadomość zamieszkiwania w państwie pruskim, a po zjednoczeniu także w Rzeszy Niemieckiej. Świadome więc identyfikowanie się z narodem polskim było początkowo zjawiskiem rzadkim, stopniowo coraz częstszym, aż do wykształcenia się na początku dwudziestego wieku licznej grupy mieszkańców Górnego Śląska, którzy publicznie deklarowali swoją polskość.

Bardzo ważną rolę w budzeniu się polskości odgrywał osobisty kontakt rdzennej ludności śląskiej z życzliwymi i narodowo uświadomionymi kapłanami. Jednak w poważnej części, kapłani nie mając ani jednej klasy szkoły polskiej za sobą, nie znali piękna polskiego języka, historii, i obyczajów polskiego narodu. Dla człowieka nie znającego Polski lub znającego ją tylko z fałszywie przedstawionej i złej strony, nic do niej nie pociągało. Nie można się więc dziwić, że wielu Górnoślązaków nie znających prawdziwej Polski, absolutnie nie tęskniło za polityczną przynależnością Górnego Śląska do Polski8.

W takiej sytuacji kolebką tożsamości narodowej, a przede wszystkim kolebką wartości chrześcijańskich była tradycyjna, śląska rodzina. To w niej kształtowano wartości życia ludzkiego: uczciwość, trzeźwość, roztropność, cierpliwość. Swoista edukacja spowodowana była na Górnym Śląsku warunkami życia ludu. Gdy młodzi ludzie nie wstydzili się wartości wyniesionych z domu, wtedy w dorosłym życiu pomagało im to umocnić swoje przekonania religijne i narodowościowe.

Dwa [...] czynniki są odpowiedzialne za fenomen polskości pośród Ślązaków drugiej połowy wieku dziewiętnastego : Kościół i rodzina. Oba są znakomicie widoczne zarówno w życiu, jak i postaci późniejszego proboszcza, dziekana, męczennika,…9.

1.1. Pierworodny w rodzinie

Przyszły błogosławiony kapłan , męczennik urodził się w tradycyjnej, śląskiej rodzinie, którą zapoczątkowało małżeństwo Piotra Czempiela i Gabrieli z Oparów. Piotr Czempiel był górnikiem, który równocześnie był właścicielem małego sklepu kolonialnego. Można go więc także określić jako drobnego kupca. Posiadał wiele cech typowych dla śląskich ojców : pracowitość, uczciwość, zaradność i wielką troskę o rodzinę. Nie tylko o jej byt materialny, ale przede wszystkim o życie duchowe rodziny. Matka Gabriela byłą strażniczką domowego ognia, tradycji i zwyczajów. To ona miała wielki wpływ na kształtowanie się charakterów swoich dzieci.

Rodzina Czempielów zamieszkiwała w Józefce koło Piekar. Bliskość sanktuarium Matki Boskiej Piekarskiej na pewno miała wpływ na życie duchowe rodziny10. Józef był najstarszym dzieckiem Czempielów. Urodził się 21 września 1883 r. Miał rodzeństwo: trzech braci – Franciszka, Augustyna i Edwarda oraz dwie siostry – Martę i Marię. Zgodnie z ówczesną tradycją dziewczęta nie były przygotowywane do podjęcia pracy zawodowej, lecz całą uwagę w ich wychowaniu skupiano na przyszłej ich roli – żony, matki, gospodyni domowej. Marta ukończyła nawet szkołę gospodarstwa domowego w Zakopanem, założoną przez hrabinę Zamoyską. Chłopców przygotowywano do życia i pracy zawodowej poprzez wykształcenie, które nie kończyło się na szkole ludowej, jak to miało najczęściej miejsce w tradycyjnych śląskich rodzinach. Pod tym względem w rodzinie Czempielów panowała swoista nowoczesność. Ojciec swoją troską i usilną pracą, a także kosztem wielu wyrzeczeń starał się zapewnić swoim synom wykształcenie. Augustyn ukończył studia techniczne, Edward został księgowym. Franciszek ukończył tylko szkołę ludową, ponieważ miał odziedziczyć po ojcu sklep11.

Atmosfera domu rodzinnego była ciepła i serdeczna. Panowała silna więź pomiędzy członkami rodziny. Rodzice byli wielkimi autorytetami dla swoich dzieci. Dzieciństwo Józefa Czempiela pod względem emocjonalnym można nazwać szczęśliwym czasem. Inaczej było ze stroną materialną. Rodzice borykali się z wielkimi trudnościami, aby zapewnić swoim dzieciom byt i wykształcenie. Prawie cały trud wychowania spoczywał najczęściej na matce, ponieważ to na barkach ojca spoczywał trud zapewnienia rodzinie utrzymania12.

1.2. Uczeń, student i alumn

Swoją edukację rozpoczął sześcioletni Józef w szkole ludowej w Józefce. Jest rzeczą oczywistą, że nauka odbywała się w języku niemieckim. Jest to przecież czas bezwzględnego “Kulturkampfu”. Zaczynała się systematyczna germanizacja. Język polski był tępiony z wielką bezwzględnością. W domu Czempielów używany był dialekt śląski, bardzo bliski językowi polskiemu13. Sytuacja taka powodowała, że szkoła nie była dla niego łatwym wyzwaniem. Źródłem jego znajomości języka polskiego, kultury i ogólnego zarysu historii Polski mogła być tylko rodzina. Nauczycielami śląskich dzieci stawali się więc najczęściej rodzice i dziadkowie.

Po ukończeniu szkoły ludowej w roku 1895 rozpoczyna naukę w gimnazjum w Bytomiu14. Trzeba zaznaczyć, że szkoły ludowe na Śląsku w dziewiętnastym wieku przygotowywały swoich uczniów do pracy przede wszystkim na roli i w rzemiośle. Nie przygotowywały uczniów do kontynuowania nauki w gimnazjum15. Były szkołami prostych, dobrych, lojalnych obywateli. Szkoła ludowa nie otwierała dróg do podejmowania dalszej nauki. Dzieci, aby uczyć się w gimnazjum, musiały być do tego odpowiednio przygotowane. Duchowieństwo śląskie dostrzegało potrzebę kształcenia gimnazjalnego młodzieży. Wielu proboszczów przygotowywało do podjęcia nauki w gimnazjum zdolnych, ale biednych młodych ludzi16. Na przygotowanie i wybór drogi życiowej przyszłego gimnazjalisty z rodziny Czempielów prawdopodobnie mieli wpływ dwaj kapłani: ksiądz Jan Banaś, proboszcz w Lubecku oraz proboszcz w Wiśniczach – ksiądz Stanisław Łebek. Obaj kapłani byli krewnymi Józefa ze strony matki17. Był to swego rodzaju mecenat kulturalno – oświatowy. Problemem dla rodziny była także na pewno sytuacja majątkowo – materialna. Synowi robotnika nie łatwo byłoby dostać się do tej szkoły, dlatego w podaniu jako zawód ojca wpisał: kupiec18.

W Bytomiu zamieszkał młody Czempiel w konwikcie biskupim dla gimnazjalistów. Nie mamy pewności, ale prawdopodobnie pobyt w konwikcie mógł mieć także wpływ na wybór drogi życiowej i duchowość przyszłego kapłana. Atmosfera panująca w tej placówce sprzyjała na pewno budzącemu się powołaniu. Miejsce to dawało uczniom uczęszczającym do bytomskiego gimnazjum staranną opiekę i zapewniało ich chrześcijańskie wychowanie i formację. Było to także zabezpieczenie przed niebezpieczeństwami zejścia na manowce, w czasie długich lat gimnazjalnych, kiedy młody człowiek jest bardzo podatny na wpływy. Przede wszystkim konwikt nastawiony był na przyjmowanie uczniów gimnazjalnych, pochodzących z pobliskich wsi i miasteczek, mających zamiar wstąpić do seminarium duchownego. Nie odsyłano jednak z kwitkiem także tych uczniów, którzy nie czuli powołania do stanu duchownego, chcieli jednak szkolne lata przeżyć w atmosferze wiary i kształtować swoje chrześcijaństwo19.

Kandydat ubiegający się o przyjęcie do konwiktu musiał przedstawić świadectwo moralności wystawione przez swojego proboszcza lub katechetę. Zasadniczo konwikt miał zastępować młodzieży dom rodzicielski, ksiądz prefekt był zastępcą rodziców z wszystkimi za tym idącymi konsekwencjami. Poza wyznaczonymi godzinami nie można było wychowankom bez wiedzy księdza prefekta opuszczać domu20.

Gimnazjum bytomskie miało dobrą renomę, uczęszczali do niego uczniowie różnych wyznań, a nauczyciele większą wagę przywiązywali do postępów w nauce, nie skupiając się na wyznaniu czy pochodzeniu narodowym ucznia21.

Dziewięć lat kształcenia zakończyła matura, uzyskana 12 marca 1904 roku. Następnie Józef Czempiel immatrykulował się na Wydział Teologiczny Uniwersytetu Wrocławskiego. Studia były wielkim wyzwaniem dla rodziny Czempielów jeśli chodzi o stronę materialną. Były możliwości uzyskania stypendium rządowego, ale tylko dla rodzin publicznie przyznających się do swojej niemieckości. Tego rodzina Czempielów nie brała pod uwagę22.

Uniwersytet Wrocławski zawdzięczał swe powstanie Jezuitom. Powstał w 1702 roku i był zorganizowany według ich zakonnych wzorów. Kandydaci przygotowujący się do kapłaństwa mieszkali w konwikcie teologicznym i słuchali wykładów na wydziale filozoficznym i teologicznym. Od wychowanków wymagano samodzielności, inicjatywy i osobistej pracy nad postępowaniem w duchowej formacji. Przełożeni ograniczali się do dość szeroko pojmowanego, ogólnego nadzoru oraz do ingerowania w wypadkach wyjątkowych23.

Przygotowanie do kapłaństwa obejmowało dwa lata filozofii i trzy lata teologii. Po ukończeniu studiów teologicznych rozpoczynał się drugi etap formacji przyszłego kapłana. Etap ten służył ascetycznemu i praktycznemu uzupełnieniu. Trwał przez pół do jednego roku. Kandydaci mieszkali w alumnacie, powtarzali przerobiony materiał teologiczny oraz uzupełniali swoją wiedzę praktyczną. Etap ten miał kandydatów przygotować na przyjęcie sakramentu kapłaństwa i duszpasterskich zajęć24. Wymagania intelektualne były bardzo wysokie, ale szczególnego znaczenia nabrało przygotowanie duszpasterza do sprostania wymaganiom, które pojawiały wraz z rozrostem wielkomiejskich parafii w okręgu przemysłowym. Zmieniał się model wychowawczy przyszłego kapłana diecezjalnego. Wraz z przyrostem ludności w miastach i tworzeniem się nowych parafii stale rosło zapotrzebowanie na nowych duszpasterzy25.

W trakcie studiów, Józef Czempiel poszerzał swoje zainteresowania: uczęszczał na seminaria slawistyki. Pogłębiał swoje wiadomości z historii i literatury polskiej. Udzielał się w polskich organizacjach studenckich. Był członkiem, a następnie prezesem, aż do jego rozwiązania Kółka Polskiego w Alumnacie26. Działalność ta niepokoiła przełożonych, dlatego zdecydował skupić się przede wszystkim na przygotowaniu do stanu duchownego. Po zakończeniu studiów teologicznych młody Czempiel wstąpił do alumnatu, gdzie był wprowadzany w praktyczną teologię i otrzymał niższe i wyższe święcenia kapłańskie.

1.3. Kapłan

Sakrament kapłaństwa przyjął 22 czerwca 1908 roku z rąk kardynała Koppa. Swoją prymicyjną Mszę św. odprawił jak kazał zwyczaj w swojej rodzinnej parafii. Był to wielki dzień nie tylko dla rodziny prymicjanta, ale również dla całej parafii, dla której był to wielki powód do dumy27.

Swoje kapłaństwo zaczął realizować na pierwszej placówce parafialnej w Rudzie Śląskiej. Dał się poznać jako gorliwy duszpasterz wprowadzający postępowe jak na owe czasy metody w swojej pracy duszpasterskiej. Cechowała go wielka otwartość na nowe tendencje i metody wprowadzane do duszpasterstwa28. Przez osiem lat pracy w parafii dał się poznać jako człowiek o wybitnej osobowości nie tylko kapłańskiej, ale także ludzkiej. Cechowało go wielkie umiłowanie Eucharystii i oraz ofiarna służba w konfesjonale. Angażował się mocno w wychowanie religijno – moralne młodzieży oraz otaczał szczególną opieką młodych ludzi, u których rozpoznawał rodzące się powołanie29. Odkrywając zależność religijności parafian od ich stanu społeczno – moralnego, rozpoczął żywą działalność na rzecz idei trzeźwości30.

Dalsza praca duszpasterska na placówkach w Turzy k. Raciborza, w Wiśniczy k. Toszka, w Baborowie k. Raciborza oraz w Kielczy i Żędowicach była kontynuacją jego wypracowywanego “stylu” duszpasterzowania31. Były to trudne lata , czasy Powstań Śląskich i Plebiscytu, okres zaostrzenia się nastrojów nacjonalistycznych i czasy ruchów migracyjnych ludności.

Po Plebiscycie w 1921 roku, dla polskiej części Górnego Śląska utworzono, z ramienia kardynała Bertrama z Wrocławia, Delegaturę Biskupią w Katowicach. Wikariuszem Generalnym został ks. infułat Jan Kapica. W trakcie nasilania się nastrojów nacjonalistycznych Ksiądz Czempiel zagrożony był działalnością bojówek niemieckich, nie mógł więc pozostać na terenie przyznanym Niemcom. Zwrócił się więc do ks. Infułata z prośbą o przyjęcie go na polskim Śląsku. W wyniku tego zabiegu otrzymał przeniesienie do parafii Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Hajdukach Wielkich jako administrator tejże parafii. Do Hajduk przybył latem 1922 roku. Pierwsze ślady jego duszpasterskiej pracy w księgach chrztów i ślubów parafii noszą daty 10 lipca i 15 lipca 1922 roku32. Zatwierdzenie na proboszcza nastąpiło w kwietniu 1923 roku33.

Uporządkował życie parafii, ustalając pewne reguły. Eucharystię sprawował codziennie o godzinie 6.30 rano. Po Mszy świętej zasiadał w konfesjonale. Tę posługę uważał za swój najważniejszy obowiązek, poświęcał jej wiele czasu i był w nią gorąco zaangażowany. Bardzo gorliwie przygotowywał się do głoszenia Słowa Bożego. Był troskliwym opiekunem, mecenasem młodzieży powołanej do służby Bogu. W trakcie jego pracy duszpasterskiej z Hajduk wyszło ośmiu księży diecezjalnych, dziesięciu zakonników i czterdzieści zakonnic34.

W pracy duszpasterskiej najwięcej uwagi poświęcał rodzinie. Uważał ją za fundament życia religijnego. Pod jego opieką rozwijały się organizacje przykościelne: Sodalicja Pań; Stowarzyszenie Mężów pod wezwaniem św. Józefa; Stowarzyszenie Młodzieży Męskiej; Stowarzyszenie Młodzieży Żeńskiej. Grupy te odgrywały wielką rolę w tworzeniu korzystnego klimatu społeczno – moralnego w parafii35.

W okresie bezrobocia proboszcz rozwinął parafialną działalność charytatywną. Katecheza młodzieży była dla niego bardzo ważną sprawą. Gdy został dziekanem, regularnie wizytował lekcje religii w szkołach i udzielał wskazówek metodycznych. Dzieci były jego wielkim skarbem. Wprowadził katechezę dla dzieci przygotowujących się do Wczesnej Komunii Świętej36. Jego dziełem był także podział parafii i budowa kościoła p.w. Najświętszego Serca Pana Jezusa.

Największe osiągnięcia społeczne miał Ksiądz Proboszcz na niwie propagowania trzeźwości. Był wielkim propagatorem Katolickiej Akcji Trzeźwości. Działalność tę rozpoczął już na pierwszej placówce parafialnej jako wikary. Jego zasługi na tym polu zostały docenione przez władze kościelne i duchowne37.

Tragiczne zamieszanie pierwszych dni okupacji nie ominęło także hajduckiego probostwa. Przez kilka pierwszych dni września próbował ksiądz Czempiel dostać się do swoich krewnych, aby tam przeczekać, sądzono bowiem, że szybko cała ta sytuacja się wyjaśni. Zrozumiawszy powagę sytuacji wraca do Hajduk Wielkich. Na przełomie stycznia i lutego 1940 roku był pierwszy raz przesłuchiwany przez gestapo. Przeczuwał, że do swojego kapłaństwa będzie musiał dołączyć męczeństwo. Aresztowanie nastąpiło 13 kwietnia 1940 roku. Wraz z innymi aresztowanymi został przewieziony na stację kolejową w Chorzowie, a stamtąd do obozu koncentracyjnego w Dachau. Do swojej ukochanej parafii już nie wrócił38.

Przeszedł gehennę obozów w Dachau, Mauthausen i Gusen. Tak jak przeczuwał, udziałem jego było męczeństwo: udręczenie pracą ponad siły, cierpienia moralne, głód, zimno i tortury. Szczególnie źle byli traktowani w obozach kapłani katoliccy39. Nie jest znane dokładne miejsce jego śmierci, ani nawet dokładna data jego śmierci40. Stałą praktyką w tych obozach było gazowanie “inwalidów” gazami spalinowymi. Proces zabijania trwał od pięciu do siedmiu minut. Nie można nawet ustalić gdzie są jego prochy. Obóz w Dachau przekazał dwie różne daty śmierci : 1 czerwca 1942 roku i 19 czerwca 1942 roku. Obie te daty są prawdopodobnie fikcyjne. Jako przyczynę śmierci podano katar kiszek41.

Po otrzymaniu wiadomości o śmierci proboszcza w kościele Wniebowzięcia NMP w Hajdukach Wielkich odprawiona została Msza święta za jego duszę. Kościół przepełniony był parafianami pogrążonymi w bólu. Przez władze niemieckie zostało to potraktowane jako manifestacja polityczna, a inicjator, ksiądz Ignacy Jeż został aresztowany i “poszedł po śladach” swego proboszcza – wywieziono go do Dachau42.

ROZDZIAŁ II
RODZINA – MIEJSCEM PREFORMACJI I REALIAZACJI DOSKONAŁOŚCI KAPŁAŃSKIEJ

Listy obozowe księdza Józefa Czempiela są praktycznie jedynymi tekstami źródłowymi, które rzucają światło na jego życie wewnętrzne. Czytając ze skupieniem jego listy można (znając jego kapłańską drogę i życie) zrozumieć realizację kapłaństwa przyszłego błogosławionego. W jego listach powstało swoiste świadectwo dążenia do doskonałości kapłańskiej. Jego duszpasterstwo staje się jakby bardziej zrozumiałe i oczywiste. Są zrozumiałe jego duszpasterskie pociągnięcia.

Warunki, w których pisane były listy drastycznie odbiegały od wszelkich norm pisania listów. Narzucony język niemiecki, który choć bardzo dobrze opanowany, nie był przecież językiem, w którym chciałby rozmawiać z osobami najbliższymi. Także krótki czas przeznaczany na pisanie listów nie pomagał przekazać wszystkiego tak, aby cenzura obozowa nie musiała “interweniować”. Korespondencja była jedyną drogą komunikowania się z tym, co pozostawił w domu i za co do końca czuł się odpowiedzialny. Pisał więc tylko o tym, co było dla niego najważniejsze, najistotniejsze.

2.1. Rodzina – jako wartość podstawowa

Adresatką jego listów była siostra Marta, która przez wiele lat była na probostwie w Hajdukach gospodynią. Jak ewangeliczna Marta, zawsze zaabsorbowana gospodarskimi sprawami, była dla brata wielką pomocą, a jednocześnie głosem, który często przypominał jak ważne są nieraz sprawy czysto ludzkie.

Cechą charakterystyczną rodziny Czempielów była bardzo silna więź łącząca poszczególnych członków rodziny. Poczucie odpowiedzialności za brata czy siostrę łączyło szczególnie rodzeństwo. Bracia i siostry rozumieli konieczność troszczenia się o siebie wzajemnie, szczególnie w trudnych sytuacjach43. Z biegiem czasu ta miłość i odpowiedzialność zaczęła zataczać szersze kręgi , w miarę jak bracia i siostry zaczęli zakładać własne rodziny, w których przychodzili kolejno na świat siostrzeńcy, siostrzenice, bratankowie, bratanice. Rodzina była liczna, ale dalej bardzo zżyta44. Właśnie ta rodzina często gościła na probostwie. Jego Matka i Ojciec często tam przebywali. Szczególnie Matka służyła mu często radą i pomocą. To ona właśnie miała największy wpływ na jego wychowanie. Po śmierci Ojca w 1931r. Matka ks. Czempiela zamieszkała na hajduckim probostwie.

Z listów przyszłego błogosławionego emanuje właśnie to wielkie przywiązanie do najbliższych, a zwłaszcza do Matki:

Cieszę się bardzo, że moja kochana Matka jest rześka i zdrowa; w czasie każdej Mszy św., tj. codziennie myślę o Niej i o Was kochane i dobre dusze,…45.

Listy obozowe księdza Czempiela ukazują nam nie tylko rodzinę Czempielów, jako kochającą się rodzinę. Listy te pozwalają rozpoznać wspólnotę, gdzie wszyscy i wszystko było przepełnione miłością do Boga i człowieka. W listach przyszłego błogosławionego jest tylko jeden fragment, który możemy odczytać jako “motto” rodziny Czempielów, z którym szedł w kapłańskie życie Hajducki Proboszcz:

Edwardowi i Monice46, szczęśliwym rodzicom, serdecznie gratuluję z okazji drugiego dziecka. Cieszę się, że przyszło na świat w święto apostoła – św. Jana. Nomen est omen. Jest to apostoł, którego kazania na końcu [życia] były krótkie: “Dzieci kochajcie się, kochajcie się nawzajem!” Czyż dzisiejszy świat nie potrzebuje tego najbardziej?47

Apostoł z Hajduk też był u końca swojej ziemskiej drogi, słowa te pisze cztery miesiące przed śmiercią. To chyba miłość wyniesiona z domu była jego sposobem na życie, miłość pojmowana w typowy dla Ślązaka sposób – okazywana nie słowem, ale czynem. Śląski mężczyzna , czy to narzeczony, czy mąż, czy ojciec, czy kapłan rzadko używał słów o miłości. Jego miłość objawiała się w ciężkiej pracy dla tych, których kochał, starał się o nich, ochraniał ich i swoim postępowaniem uczył takiej ofiarnej miłości, w której wszystko opiera się na czynach, nie na słowach.

Można się pokusić o stwierdzenie, że mężczyzna, który wyszedł z tak typowej śląskiej rodziny, a poszedł za kapłańskim powołaniem, przeniósł w swoją pracę duszpasterską tą swoistą “śląską – męską – duchowość kapłańską”. Bez krzty sentymentalizmu. Miłość ta objawiała się przede wszystkim w jego stałej gotowości do pracy dla swoich parafian. Przejawiał on troskę o ich poziom religijny, ale i zainteresowanie ich życiem codziennym, wręcz przyziemnym. Takiej miłości ksiądz Czempiel mógł się tylko nauczyć we własnej rodzinie.

Właśnie w listach jest tego odbicie: te pytania o najprostsze życiowe sprawy, ta głęboka troska o innych w sytuacji swojej gehenny obozowej. Listy są przepełnione pozdrowieniami, życzeniami z różnych okazji dla bardzo licznej rodziny. Pamięta o urodzinach, rocznicach ślubu. A przecież, tak dla przykładu jego siostra Maria, po mężu Lubos miała dwanaścioro dzieci z czego dziesięcioro żyło48.

Listy księdza Czempiela są świadectwem jak bardzo żył sprawami swojej rodziny i jak bardzo się o nią troszczył:

Od budowniczego K. dowiedziałem się, że Eduś49 jest zatrudniony w B.K…50.

Cieszy się radościami innych:

Jadwidze51 z Janowa ślę moje błogosławieństwo kapłańskie, a zwłaszcza nowo narodzonej i ochrzczonej – prawdopodobnie przez księdza Konrada52 wnuczce53. Zainteresowała mnie wiadomość, że od roku mam już siostrzeńca – Arkadiusza. Proszę o przekazanie gratulacji jego rodzicom, małemu ślę moje kapłańskie błogosławieństwo54.

Martwi się o zdrowie swoich najbliższych:

Cieszy mnie wiadomość, że Eduś55 jest znowu zdrowy56.

Pamięta i myśli również o dalszej rodzinie i żyje sprawami tych, których kocha:

Jest mi bardzo miło, że odwiedziłaś ciocię Karolę57, spodziewam się, że ją pozdrowiłaś w moim imieniu. Czy ciocia Stanisława58 jest nadal w Fr.? (…) Cieszę się, że Franek59 znalazł bezpośrednio drogę do mnie. Od niego dowiedziałem się, że August60 jeszcze do Was nie przyjechał, gdyby przybył, proszę go ode mnie pozdrowić61.

Jest na pewno mocno zmartwiony sytuacją swojej siostry , Marty, która poświęciła mu wszystkie swoje siły i zdolności, całą swoją młodość i zapał. Była niezrównaną pomocą i towarzyszką, pracując na hajduckim probostwie jako gospodyni. Smutnym dla niego było to, że musiała opuścić hajduckie probostwo na polecenie administratora parafii księdza Lokaya. Przeniosła się do matki w Józefce.

Że rozwiązałaś gospodarstwo domowe, postąpiłaś słusznie, tym bardziej że – jak piszesz – otrzymasz pewną kwotę pieniędzy lub rentę, z której możesz żyć i dalej mieszkać, ale jak tam z wyżywieniem? Ze względu na swoją sytuację i moje warunki proszę Cię w każdym razie nie przysyłaj mi pieniędzy…62.

Myśli smutne przeplatają wspomnienia radośniejsze, przypominające dom:

Dzisiaj Francik63 kończy 55 lat. Złóż, proszę, w moim imieniu serdeczne życzenia; w cichej modlitwie myślałem o nim w dniu Jego urodzin. Niech Cię drogi Franku Bóg Wszechmocny, Ciebie i Twoją rodzinę, błogosławi i ochrania,…64.

Przypomniałem sobie, że nasza kochana Maryjka65 ukończy w tych dniach 57 lat, a 8 grudnia obchodzi swoje imieniny. To jest doprawdy powód aby Jej tą drogą złożyć życzenia i obiecać Jej pamięć w modlitwie,…66.

Bratowej Monice67 przesyłam życzenia błogosławieństwa, szczęścia na imieniny; myślę mimo woli przy tym o obchodzonej przed 5 laty uroczystości ślubnej i gratuluję jej rocznicę68.

Na tym polegała jego miłość do rodziny , troska o nią i działanie dla niej. Tego działania został pozbawiony. Teraz, w tej krańcowej sytuacji pozostały mu tylko słowa – listy oraz wielka modlitwa – jako czyn.

2.2. Rodzina parafialna

Chociaż bezpośrednią adresatką listów była Marta Czempiel, ich treść i budowa wskazuje na to, że były to pisma zaadresowane również do szerszego grona “bliższej” (Matka, rodzeństwo, bliscy krewni) i “dalszej” rodziny. W jego listach słowa: “Ty”, “Tobie” występują na przemian ze słowami: “Wy”, “Wam”. Można pokusić się o stwierdzenie, że jest to świadome zwrócenie się do szerszego grona swoich odbiorców, również do swoich parafian:

Rzeczywiście, obecne życie jest dla mnie szkołą, a specjalne znaczenie ma dla mnie Kościół i społeczeństwo, to się jeszcze mocniej ukaże w przyszłości, jeżeli Bóg tak zechce69.

Z listów obozowych Błogosławionego można wywnioskować jak wielkie dla niego miała znaczenie rodzina. Zestawiając to z modelem duszpasterstwa księdza Czempiela, prawie we wszystkich jego przejawach, zauważamy troskę o rodzinę, w której kształtowane są i pielęgnowane wartości czysto ludzkie. Możemy powiedzieć, że u Hajduckiego Proboszcza najpierw były czyny, a później dopiero słowa. Jest to zachowanie, objawiające się w odpowiedzialnym postępowaniu, cechującym szczególnie odpowiedzialnych ojców rodzin. Na tak pojmowany model duszpasterstwa, oprócz formacji w alumnacie, na pewno wielki wpływ miała jego rodzina, z której wyszedł i za którą czuł się także odpowiedzialny.

Rodzina Czempielów była rodziną jakich wiele było w tych czasach na Śląsku. Najprawdopodobniej to właśnie ona miała wielki wpływ na powołanie i przyszłe życie kapłańskie młodego Józefa. W jego późniejszym duszpasterstwie będzie można zauważyć, jak bardzo wzorował się na ojcu, głowie rodziny i jak bardzo cenił Matkę, i to co im zawdzięczał. Trudno dziś analizować dzieciństwo Józefa Czempiela. Emanująca z jego listów silna więź emocjonalna pomiędzy członkami rodziny oraz autorytet jakimi cieszyli się rodzice pozwalają przypuszczać, że to właśnie tutaj zaczęła się formować duchowość przyszłego kapłana70.

Przeżycia z dzieciństwa, a w szczególności przeżycia religijne wyniesione z domu rodzinnego dawały dzieciom silny fundament, na którym mogły budować swoje powołania. Matka uczyła mowy, pieśni oraz modlitwy. Przez swoją mądrość życiową potrafiła wpoić w serca i umysły dzieci głębokie odczucie rzeczywistości życia, a także zdolność do samodzielnego myślenia, i wyrażania własnego zdania. Z tradycyjnego, katolickiego, śląskiego domu rodzinnego wynosiło się najczęściej takie sprawności moralne jak: pracowitość, oszczędność, skromność, małomówność, rzetelność oraz (jeśli chodzi o chłopców) pobożność o mocnym, męskim zacięciu71.

Kiedy dokona się oceny duszpasterstwa księdza Czempiela można wywnioskować, że wszystkie te sprawności były mu bardzo bliskie. Szczególnie ta jego typowo śląska – męska pobożność pozwala przypuszczać jak wielki wpływ musiał mieć na niego ojciec. Tylko ojciec mógł przekazać swoim synom takie cechy jak trzeźwe patrzenie na świat i odwagę, cechy, które z przyszłych kapłanów czyniły obrońców praw ludu, obrońców zasad sprawiedliwości i godności człowieka72.

Józef Czempiel był najstarszym z rodzeństwa, a więc po ojcu najstarszym mężczyzną. Stąd prawdopodobnie pochodziło jego wielkie poczucie odpowiedzialności za rodzinę. Poczucie odpowiedzialności połączone z głębokim przywiązaniem:

W ten wigilijny wieczór myślami będę przy Tobie siostro, przy Matce, rodzeństwie i moich współbraciach – kapłanach;73.

Uwagę zwraca fakt, że prawie jednym tchem w tym bardzo przepełnionym uczuciem zdaniu przyszły błogosławiony wymienia najbliższą rodzinę oraz kapłanów, których zostawił w Hajdukach. Zostali młodzi wikarzy, jak synowie bez ojca. Na pewno martwił się czy sobie poradzą. Jak odnajdą się w nowych warunkach, z nowym administratorem parafii, którego zapatrywań „politycznych” mógł się spodziewać. Pisze:

Pozdrawiam także Józefkę z wszystkimi moimi kochanymi krewnymi, i szczególnie Was w Chorzowie Batorym – współbraci w kapłaństwie i pozostałych domowników oraz mi życzliwych74.

Znowu jedno zdanie obejmuje krewnych i to wszystko, co pozostało w Hajdukach. Na pewno było to podyktowane także specyfiką listów obozowych – musiał pisać krótko i zwięźle. Ale patrząc z perspektywy czasu i całokształtu hajduckiego duszpasterstwa zauważa się jego stosunek do parafii , jako swojej rodziny.

Hajduckie probostwo jest częścią tej rodziny. W kontaktach z wikarymi i klerykami potrafił stworzyć rodzinną atmosferę – zawsze było wesoło, żartowano, dużo rozmawiano. Było głośno , jak w domu rodzinnym pełnym młodych ludzi75.

Wychowanek Proboszcza Czempiela, ksiądz Antoni Gasz tak opisuje tę atmosferę:

Widzę jeszcze dziś ks. Czempiela w sali bilardowej z brewiarzem w ręku, przy grających w bilard klerykach, którzy na pewno (…) nie otoczyli go modlitewną ciszą. Rozmawiając z Bogiem, potrafił ks. Czempiel wyrazić swoją radość i zadowolenie tak wyrazem swego oblicza jak i żartobliwą uwagą, że Jego klerycy uważają probostwo za swój dom. (…) Można było w każdej chwili podejść do ks. Czempiela, nawet w najbłahszej sprawie76.

Teraz przebywając w obozie martwi się o tę rodzinę, którą prowadził, wychowywał i nie może tego wyrazić inaczej jak:

Często myślę o moich parafianach, za których nie mogę teraz nawet odprawić Mszy św.77.

Słowa te ukazują ojca, który czując się odpowiedzialny za dzieci, nie może zrobić dla nich tego, co dla nich dobre i ważne. Przecież powinien być z nimi i dla nich, tak jak był przez całe osiemnaście lat, od pierwszej chwili przybycia do Hajduk.

W swojej pracy duszpasterskiej, jak ojciec skupił się na problemie rodziny i jej kondycji. To właśnie przez rodzinę człowiek wchodził w dorosłe życie z właściwą hierarchią wartości i podejmował wysiłek dojrzałego życia chrześcijańskiego. Rodzina stanowiła fundament życia religijnego w parafii.

Dlatego też wielką troską Proboszcza otoczone było przygotowanie młodych ludzi do sakramentu małżeństwa78. Nawet w tak ekstremalnych obozowych warunkach cieszył się każdą wiadomością o młodych ludziach, którzy udzielili sobie sakramentu małżeństwa, był to dowód na to, że jego rodzina normalnie żyje i się rozrasta:

Z okazji zawarcia związku małżeńskiego gratuluję serdecznie kochanemu Pawłowi K. i jego małżonce. Oby Bóg im błogosławił. W czasie Mszy św. będę pamiętał o tych nowożeńcach79.

Tymi krótkimi słowami raduje się małżeństwem swojego zaufanego kancelisty parafialnego w Hajdukach, Pawła Kaduka. Martwi się nawet problemem mieszkaniowym młodego małżeństwa:

Co zaś dotyczy Jego mieszkania, to zróbcie tak, jak uważacie za właściwe80.

Zachowuje się jak ojciec, który zna problemy swoich dzieci i zawsze stara się pomóc.

W kilka miesięcy później cieszy się z małżeństwa swojej najstarszej siostrzenicy Róży Lubos, córki Jana i Marii:

Serdeczne życzenia przesyłam Rózi i Jej narzeczonemu, a także Janowi i Marii, to jest Jej rodzicom, którzy tym razem swoje szóste dziecko i zarazem ostatnią córkę wydają za mąż. (…) Z całego serca życzę młodej parze błogosławieństwa Bożego, szczególnie życzę panu młodemu szczęśliwego powrotu81.

Także w tym miejscu pamięta, troszczy się : wie, że to małżeństwo, jak wiele zawieranych wtedy, jest małżeństwem wojennym. Zna wielu młodych ludzi z Hajduk, którzy planowali małżeństwo. Na pewno ich pamięta. Narzeczony siostrzenicy, tak jak Paweł Kaduk, zaraz po ślubie wyrusza na front:

Tak samo pozdrów Pawła, któremu z całego serca życzę szczęśliwego powrotu82.

Teraz oprócz modlitwy nie mógł tym wszystkim młodym ludziom nic ofiarować. On, który tak troszczył się o dobre przygotowanie do tego sakramentu swoich parafian, nigdy nie powierzał nauk przedmałżeńskich wikarym. Osobiście przygotowywał i prowadził te nauki83..

Zagadnieniu małżeństwa i rodziny poświęcano także w parafii hajduckiej sporo czasu na ambonie. Kilka miesięcy przed aresztowaniem ks. Czempiela w roku 1939 w parafii wygłoszono cały cykl kazań o małżeństwie i rodzinie. Proboszcz bardzo wnikliwie czuwał nad przygotowaniami do tego cyklu. Sam decydował o tematyce. Podejmowano takie tematy jak:

Święta Rodzina wzorem pracy i pobożności dla naszych rodzin.
Pokój w rodzinie zależy od spełniania obowiązków rodzinnych i od religijności wszystkich członków.
Zarzuty przeciwko nierozerwalności w małżeństwie.
Wierność małżeńska, małżeństwo bezdzietne – unikanie potomstwa.
Wybór małżonka.
Przeszkody małżeńskie zabraniające i unieważniające84.
.

Decyzją księdza Proboszcza każdego roku w okolicach święta Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny odbywały się specjalne nauki dla kobiet zamężnych. Kończono je spowiedzią, Mszą świętą z kazaniem i generalną komunią.

Rozumiał proboszcz Czempiel , wychowany w wielodzietnej rodzinie jak ważna jest rola kobiety:

Ile to trosk i kłopotów kosztowało i nadal będzie kosztować – wychowanie dzieci, to najlepiej wie Pan Bóg i dlatego dał swoje błogosławieństwo85.

Często w swojej parafii ten problem był poruszany z ambony i w “Wiadomościach Parafialnych”. Nauki głoszone w dniach 22 – 25 III 1939 roku poświęcone były “Posłannictwu kobiety”. Wskazywano w nich na konieczność pracy nad sobą w celu kształtowania własnej pobożności. Ukazywano rolę kobiety w wychowaniu dzieci i w relacjach do męża, w walce z jego wadami czy nałogami, np. z pijaństwem. Podkreślano również powinność troski o innych przez zaangażowanie apostolskie w organizacjach czy towarzystwach parafialnych86.

Jak bardzo musiał tęsknić do tej pracy duszpasterskiej, do tych ludzi, którym zawsze dawał się cały. Gdyby jeszcze miał bliższy kontakt, dokładniejsze informacje, a spotykał się z murem, który wyznaczała cenzura.

Całą tęsknotę zawarł w słowach:

Jak chętnie chciałbym z Wami w czasie wigilii pośpiewać kolędy, w moim ukochanym kościele parafialnym odprawić Mszę św., a moim kochanym parafianom udzielić błogosławieństwa w czasie bożonarodzeniowej kolędy87.

W tych słowach jest nie tylko tęsknota, ale także wielka bezradność człowieka czynu, który dla swojej rodziny powinien działać, a jest zmuszony do bezczynności.

Odwiedziny kolędowe – to wspomnienie i ta myśl musiała być właśnie w okresie Bożego Narodzenia bardzo trudna. Przecież to już drugi raz nie odwiedza swoich parafian. Pamięta problemy, sprawy, nieszczęścia tych ludzi sprzed dwóch lat. Ale wszystko to może już być nieaktualne, zawierucha wojenna w Hajdukach dużo zmieniła. Zdawał sobie z tego na pewno sprawę.

Odwiedziny duszpasterskie były dla księdza Czempiela bardzo ważnym środkiem podnoszenia poziomu religijnego w rodzinie. Jednak kolęda pomagała mu także poznać problemy, z którymi borykały się hajduckie rodziny. Mógł także poznać ich warunki życia. Dlatego zawsze bardzo pieczołowicie przygotowywał kalendarz i “topografię” odwiedzin duszpasterskich. Starał się w ciągu czterech, pięciu lat odwiedzać każdą rodzinę w parafii88. Zawsze też u początku nowego roku dziękował parafianom, którzy według starego, śląskiego zwyczaju spełnili katolicki obowiązek przyjmując z prawdziwą radością i pobożnością błogosławieństwo kapłańskie Objawienia Pana Jezusa89.

Często to właśnie odwiedziny duszpasterskie pozwalały zauważyć jak bardzo “jego dzieci” potrzebują pomocy. Tylu biednych, zaniedbanych, opuszczonych oraz potrzebujących wsparcia duchowego i materialnego. On jest za nich odpowiedzialny, to jego rodzina. Lata dwudzieste i trzydzieste XX wieku to czas powojennych kryzysów ekonomicznych, powodujących wzrost bezrobocia i zubożenie ludności. Kryzys nie ominął Hajduk Wielkich. Jak wiadomo pomoc potrzebującym od wieków leżała w gestii Kościoła i stanowiła jeden z elementów jego misji90.

Niektóre inicjatywy podejmowano wspólnie z władzą świecką. Zgodnie z odezwą biskupa i wojewody: Niech zerwie się Śląsk cały do wielkiego czynu miłosierdzia chrześcijańskiego91 podjęto w parafii decyzję dobrowolnego opodatkowania się wszystkich zarobkujących na rzecz bezrobotnych. Zalecano, aby ofiarować co najmniej 1% swoich dochodów. Składki pobierali właściciele domów wraz z czynszem za mieszkanie92. Niezależnie od tego, członkowie parafialnych towarzystw charytatywnych przeprowadzali zbiórki uliczne. Często także w czasie Mszy świętej składano kolektę na wsparcie dla bezrobotnych. Efekty zbiórek bardzo starannie przedstawiano parafianom. W miarę możliwości publikowano imienne listy ofiarodawców. Podawano również informację, ile zebrano na poszczególnych nabożeństwach93.

8 maja 1931 roku na posiedzeniu w Hotelu Śląskim dokonano reorganizacji Komitetu Ratunkowego i powołano Lokalny Komitet Niesienia Pomocy Bezrobotnym94. Komitet koordynował wszelkie działania zmierzające do poprawy sytuacji materialnej najuboższych mieszkańców Hajduk. Działo się to wszystko pod czujnym okiem Proboszcza, który wyzwalał w swoich parafianach (jak ojciec w swoich wchodzących w dorosłość dzieciach) samodzielność działania. To właśnie hajduckie stowarzyszenia religijne były szkołą samodzielności i odpowiedzialności świeckich za Kościół.

Pomoc potrzebującym nie polegała jedynie na wsparciu finansowym. Komitet wydawał również bony obiadowe. Zachęcano kupców, rzemieślników i innych zamożniejszych mieszkańców do ich zakupu i ofiarowania biednym95. W listopadzie 1931r. otwarto w Hajdukach świetlicę dla dorosłych i świetlicę dla młodzieży. Podkreślano, że są to lokale, w których parafianie mogą przyjemnie i pożytecznie spędzić czas wolny.

Obok tych form niesienia pomocy potrzebujących w parafii hajduckiej prężnie działało polskie i niemieckie Towarzystwo św. Wincentego a Paulo. Jego działalność obejmowała zarówno troskę materialną jak i duchową. Ksiądz Proboszcz Czempiel czynnie patronował poczynaniom Towarzystwa, szczególnie pracy Towarzystwa wśród chorych96. Chorzy w parafii byli otoczeni opieką materialną i duchową. Każdy chory miał możliwość przyjęcia sakramentów w domu. Od roku 1934 organizowano w parafii “Dni chorych”97.

Ksiądz Proboszcz Czempiel potrafił w swoich działaniach na rzecz potrzebujących efektywnie współpracować z całą społecznością parafii, z Urzędem Gminnym, zakładami pracy, organizacjami98.

Obok opieki materialnej w parafii księdza Czempiela troszczono się również o rozwój duchowy biednych i potrzebujących. Zachęcano ich do udziału w rekolekcjach zamkniętych i pielgrzymkach. Udział w rekolekcjach był darmowy, finansowany przez parafię. Organizowano także rekolekcje półzamknięte. Program przygotowywano tak, aby praktyki rekolekcyjne wypełniały cały dzień99.

Tak wyglądała na zewnątrz duszpasterska troska księdza Czempiela o swoją rodzinę parafialną. W tej pracy wyrażała się ta zwyczajna “śląska miłość ojca do dzieci”.

Te prawdziwe dzieci – urwisy parafialne zajmowały w jego sercu szczególne miejsce:

Pozdrów ode mnie dzieci z parafii, które się mną interesują i powiedz im, że się za nie i za wszystkich parafian żarliwie modlę100.

Chociaż, trzeba to przyznać, w wspomnieniach ówczesnych dzieci (dziś staruszków 80–85–letnich) jawi się proboszcz Czempiel jako osoba poważna, surowa i bardzo wymagająca. Pan Franciszek Kosz, dziś osiemdziesięciolatek, twierdzi, że dzieci obawiały się nieraz jego surowości i wolały spowiadać się u innych kapłanów. Dla dzieci był jednak osobą bardzo ważną, wręcz osobistością.

Przebija tu znowu ta “śląska miłość” wyrażona nie słowami, ale czynami, całą troską o najmłodszych swoich parafian, od chwili ich przyjścia na świat. Proboszcz Czempiel podkreślał i uświadamiał wiernym znaczenie i wagę sakramentu chrztu świętego. Ponieważ w latach przedwojennych wielka była śmiertelność wśród noworodków, dawał praktyczne wskazówki, w jaki sposób, w sytuacjach zagrożenia życia, mogą osoby świeckie ważnie ochrzcić dziecko. Jego wielką troską było to, aby przy porodach asystowały katolickie położne, na nich bowiem ciążyła ewentualna posługa chrztu101. Sakramentu chrztu udzielano w parafii trzy razy w tygodniu : w wtorki, w czwartki i w niedziele102.

Także troska o religijne wychowanie dzieci i młodzieży była bardzo czytelna w poczynaniach duszpasterskich proboszcza Czempiela. Katechizacja była nie tylko prawem należnym duchowieństwu, lecz także jego podstawowym obowiązkiem. Proboszcz Czempiel zobowiązywał swoich wikarych do bezpośredniego czuwania nad życiem religijnym uczniów oraz do współpracy z innymi nauczycielami nad ich moralnym wychowaniem. Podkreślał, że spełnianie praktyk religijnych należy do całości nauczania i wychowania103.

Szczególnie leżała na sercu Proboszcza troska o te dzieci, które kończyły edukację szkolną, dziś powiedzielibyśmy młodzież. W ostatnim semestrze jedną z czterech godzin katechezy prowadził Ksiądz Proboszcz sam. Nauki miały przygotować absolwentów do życia pozaszkolnego.

Tematy podejmowane w trakcie tych katechez miały uporządkować podstawową wiedzę religijno – moralną młodego człowieka. Wskazywały na prawidłową hierarchię wartości oraz środki, takie jak modlitwa, życie sakramentalne, prowadzące do rozwoju życia duchowego. Uwrażliwiały także na zagrożenia płynące ze laicyzowanego świata104. Wychowanie dzieci i młodzieży stanowiło ważny element hajduckiego duszpasterstwa. Nauka religii w szkołach zawodowych organizowana była od momentu powstawania tych szkół, wcześniej nawet nim została oficjalnie nakazana przez Kurię Biskupią105. Dalsza formacja religijna młodzieży hajduckiej miała miejsce w szeregach katolickich bractw i stowarzyszeń. Ich liczba i różnorodność umożliwiała każdemu młodemu człowiekowi znalezienie odpowiedniego dla swoich oczekiwań i zdolności miejsca106.

W chwili, gdy pisał listy z obozu, znajdował się z dala od tego wszystkiego, nie wiedział w jaki sposób prowadzona jest dalej formacja dzieci i młodzieży. Ale wie przynajmniej z listów, że te dzieci o nim nie zapomniały, chociaż często bywał surowy i nigdy nie bywał wylewny (jak wspomina pan Franciszek Kosz). W swoich listach daje świadectwo, że nie przestał o nie się troszczyć i dalej robi dla nich to, co tylko może:

Na koniec proszę serdecznie pozdrowić wszystkie dzieci w parafii, które się o mnie dopytują: każdego dnia myślę o nich oraz o Was wszystkich we Mszy św.107.

Powodem jego radości były zawsze te dzieci, które co roku przygotowywały się do Pierwszej Komunii Świętej. Troszczył się o ich dobre przygotowanie, ale także problemy bardziej przyziemne były mu nieobce. Znał bowiem sytuację materialną swoich parafian.

Wielkim problemem dla rodziców dzieci pierwszokomunijnych była często sprawa godnego przyodziania dziecka w tym uroczystym dniu. Zjawisko to występowało corocznie z tym samym natężeniem. Świadczyło to o wielkiej biedzie w wielu hajduckich rodzinach. Każdego roku parafia ubierała do Pierwszej Komunii Świętej 200 – 300 dzieci108. Wielki udział w tej akcji oraz innych akcjach charytatywnych dla dzieci z inicjatywy Proboszcza Czempiela miało Towarzystwo św. Wincentego a Paulo109.

Jednakże w tym czasie przygotowań do Pierwszej Komunii Świętej przyszło mu rodzinę parafialną opuścić, opuścić tych wszystkich, którym nie mówił, że ich kocha, ale którym tę miłość stale dawał. Zaufał Bogu, i dalej czynnie dawał miłość swoim “parafialnym dzieciom”, modląc się w ich intencji.

ROZDZIAŁ III
EUCHARYSTIA – SZCZYT I ŹRÓDŁO MIŁOŚCI

Próbując zrekonstruować sylwetkę duchową księdza Józefa Czempiela nie można nie zauważyć, że swoje dążenie do doskonałości kapłańskiej realizuje on w oparciu o pewną koncepcję kapłaństwa, która ukształtowana została przez Sobór Trydencki. Proces szczególnego krystalizowania się tej koncepcji w warunkach śląskich sięga dziewiętnastego wieku110.

Służebny charakter kształtujący w pewien sposób ów model życia kapłańskiego na początku dwudziestego wieku wyprzedzał wiele zasadniczych sformułowań II Soboru Watykańskiego. Było to kapłaństwo, które stawia człowieka w kategorii wybrania i powołania do służby Bożej oraz do pośredniczenia między stworzeniem i Stwórcą. Wyróżnia tego wybranego człowieka, ale równocześnie nadaje mu pewne powinności wypływające z natury tego sakramentu1111.

W koncepcji potrydenckiej kapłaństwa, powołując się na regułę życia św. Alfonsa Marii Liguoriego, dostrzegano potrzebę dążenia kapłanów do świętości, polegającej na realizowaniu miłości Bożej poprzez konkretne czyny oraz nieustanne zgadzanie się z wolą Bożą. Takie działanie kapłana wynika z wielkiego zaufania i godności, jaką Bóg obdarzył zwykłego człowieka. Szczytem tej godności jest możność składania Ofiary Jezusa Chrystusa oraz obcowania kapłana z Najświętszym Sakramentem, a także możność służenia Ludowi Bożemu112.

Patrząc w tym świetle na duszpasterstwo błogosławionego księdza Józefa Czempiela, i późniejszą jego postawę wobec koszmaru obozów koncentracyjnych, zauważymy, że ustawicznie kroczył po ścieżce doskonalenia swego życia kapłańskiego. Motorem napędowym doskonalenia swojego życia kapłańskiego, które realizował dając siebie całego swoim parafianom, dla których czuł się ojcem i jak ojciec był za nich odpowiedzialny była Eucharystia.

Piszę ten list pierwszego dnia świątecznego, ponieważ właśnie wróciłem ze Mszy św. do bloku w nastroju świątecznym. Jednego mi brakuje – nie mogę odprawiać Mszy św.,…113.

Te słowa są świadectwem czym była dla niego Eucharystia. Znosi mężnie wszystkie cierpienia, całą gehennę obozową, godzi się z wolą Bożą. Ale brak sprawowania Eucharystii jest dla niego problemem najistotniejszym. Ksiądz Proboszcz Czempiel nie potrzebuje jednak słów, aby wypowiedzieć jaką rolę w jego życiu kapłańskim odgrywała Eucharystia. Słowa nie są potrzebne, jest świadectwo jego czynu duszpasterskiego, gdzie centrum i szczytem była zawsze Eucharystia. Do tak pojmowanej religijności zawsze wychowywał swoich parafian, swoje dzieci.

3.1. Formacja do życia eucharystycznego

Formacja do życia eucharystycznego rozpoczęła się dla młodego Józefa Czempiela z całą pewnością już w domu rodzinnym, gdzie wychowywany był w atmosferze głębokiej i mądrej religijności114. Głęboki szacunek i miłość do niedzielnej Eucharystii wynosi się z domu. Ojciec św. Pius XI zauważył, że gdy rodzice przekazują swoim dzieciom bojaźń Bożą, miłość do Eucharystii, gdy dają swoim dzieciom przykład rzetelności, pracowitości i pobożności, gdy się wzajemnie miłują, często przystępują do sakramentów świętych, przestrzegają postów, wspólnie się modlą, dostrzegają potrzeby innych ludzi i są na te potrzeby otwarci – tam siłą rzeczy dzieci będą ich naśladować. Z pewnością dzięki świadectwu rodziców będą się rodzić nowe powołania kapłańskie115.

Ksiądz bp S. Adamski uważał, że wychowanie młodzieży do takich szlachetnych postaw jak: trzeźwość, roztropność, właściwe pojmowanie miłosierdzia chrześcijańskiego, umiejętność wprowadzania miłosierdzia Bożego w swoim środowisku , musi być poparte żywym przykładem wzorowego postępowania rodziców. Jest to fundament późniejszej działalności wychowanków, ich bohaterstwa, a nawet gotowości oddania życia za wiarę w Chrystusa. Pasterz diecezji twierdził, że prawdy te stają się jasne po przeanalizowaniu przykładów heroicznego życia niektórych męczenników. Prawi rodzice chrześcijańscy …nieomal we krwi przekazują nasiona cnót i dobrych skłonności swym dzieciom116.

Pasterz diecezji rozumiał także, że i w dziedzinie życia sakramentalnego nieodzowny jest wpływ rodziców na dzieci, który poprzez przykład ma być zachętą do głębokiego i pełnego życia sakramentalnego117.

Można więc z całą odpowiedzialnością stwierdzić, że rodzina Czempielów była taką chrześcijańską rodziną o jakiej mówił papież Pius XI i biskup Stanisław Adamski. To w swojej rodzinie otrzymywał przyszły męczennik pierwsze lekcje życia sakramentalnego.

Na stosunek młodego Józefa Czempiela do Eucharystii z pewnością wpływ także mieli dwaj kapłani: ksiądz Jan Banaś, proboszcz w Lubecku oraz proboszcz w Wiśniczach – ksiądz Stanisław Łebek. Obaj kapłani byli krewnymi matki – Gabrieli z Oparów118. Możemy jedynie przypuszczać, że w formacji religijno – duchowej przyszłego błogosławionego mieli swój konkretny udział. Może dostrzegli oni rodzące się powołanie i otoczyli troską i modlitwą.

Następnym etapem preformacji do życia eucharystycznego był pobyt w konwikcie biskupim w Bytomiu. Atmosfera panująca tam na pewno pomagała i wspierała młodego człowieka w rozwijaniu życia sakramentalnego. Konwikt dawał opiekę uczniom uczęszczającym do bytomskiego gimnazjum, zabezpieczając ich chrześcijańskie wychowanie i formację. Przede wszystkim nastawiony był na przyjmowanie uczniów mających zamiar w przyszłości wstąpić do seminarium duchownego. Jednak przyjmowano także tych, którzy chcieli swoje szkolne lata przeżyć w atmosferze wiary119.

W porządku dnia przewidywano m.in. następujące praktyki życia duchowo – religijnego: wczesne wstawanie; modlitwy poranne; codzienna Msza święta; południowe i popołudniowe nawiedzenie Najświętszego Sakramentu; modlitwy wieczorne.

Szczególny nacisk kładziono na częste, prywatne nawiedzanie Najświętszego Sakramentu120.

Patrząc z uwagą na porządek dnia konwiktu można przypuszczać, że to tutaj zaczęła się dla młodego Czempiela głębsza przyjaźń z Jezusem Eucharystycznym.

Następnym etapem formacji do życia eucharystycznego Józefa Czempiela były studia w Wrocławiu. Kandydaci przygotowujący się do kapłaństwa mieszkali w konwikcie teologicznym i słuchali wykładów na wydziale filozoficznym i teologicznym. Regulamin uwzględniał także poranne rozmyślanie i modlitwy wieczorne. Od wychowanków wymagano samodzielności, inicjatywy i osobistej pracy nad postępowaniem w formacji duchowej. Przełożeni ograniczali się do dość szeroko pojmowanego, ogólnego nadzoru. Ingerowano tylko w wypadkach wyjątkowych121

Józef Czempiel przez swój pobyt w konwikcie biskupim był dobrze przygotowany do tej samodzielności w swojej formacji. Znał drogę, wiedział w jaki sposób zacieśniać swoją przyjaźń z Chrystusem Eucharystycznym.

Sakrament kapłaństwa przyjął 22 czerwca 1908 roku z rąk kardynała Koppa122. Dzień prymicji musiał być dla niego wielkim przeżyciem – jego pierwsze wejście w Ofiarę Chrystusa. Od tej chwili Eucharystia jest dla niego źródłem, z którego czerpie siły i moc do pracy duszpasterskiej. Tylko z Eucharystii można czerpać moc do ofiarnej miłości.

3.2 Budowanie Kościoła w oparciu o Eucharystię

24 stycznia 1941 roku napisał ksiądz Czempiel z Dachau następujące słowa:

Od 22 I 1941r. mamy w obozie w Dachau kaplicę, którą w tym celu specjalnie zbudowano. Każdego dnia odbywa się tutaj Msza św., w czasie której my – pozostali kapłani – przystępujemy do komunii św. Prosiliśmy o tę kaplicę i cieszymy się bardzo, że po długim czasie można w niej odbywać nabożeństwa [linijki wycięte przez cenzurę]…

Dziewięć miesięcy wcześniej, 13 kwietnia 1940 roku został aresztowany. Wtedy to o godzinie 6.30 ostatni raz w swoim życiu sprawował Eucharystię, którą tak ukochał. Został wyprowadzony z konfesjonału, w którym zasiadł po porannej Mszy świętej. Żegnali go: Matka i siostra Marta, pani Biegisz, pracująca jako pomoc na probostwie, pan Reinhold Belok, kościelny oraz ministrant – czternastoletni Jan Machnik123.

Dziewięć miesięcy bez sprawowania Eucharystii. W nowej kaplicy Mszę świętą sprawowali tylko kapłani – Niemcy, inni kapłani przystępowali do komunii świętej, mogli przyjąć ciało Chrystusa124. Było to bardzo wiele, dla człowieka, który Eucharystią żył, z Eucharystii czerpał siły.

Za jego proboszczowania w Hajdukach wszelkie wysiłki duszpasterskie zmierzały do obudzenia w wiernych uczucia wdzięczności i czci należnej temu przedziwnemu Sakramentowi. Chrystus bowiem pozostawił Kościołowi Eucharystię jako symbol tej miłości i jedności, którymi mają być złączeni wszyscy chrześcijanie125.

W myśl nauki Leona XI, że sakrament Eucharystii powinien być uważany za ognisko skupiające i streszczające wszystkie inne formy pobożności, w parafii księdza Czempiela przypominano stale i z wielkim natężeniem o obowiązku niedzielnej i świątecznej Mszy świętej. Najpierw Bóg – głoszono – a potem uczciwa rozrywka!126.

W niedziele i święta sprawowano pięć Mszy świętych, a w zależności od potrzeby , dodatkową w szpitalnej kaplicy. Od roku 1934 regularnie umożliwiono chorym w szpitalu udział w sakramentach pokuty i Eucharystii127.

Całe życie w hajduckiej parafii skupiało się wokół życia sakramentalnego. Dbano i zachęcano parafian do najczęstszego udziału we Mszy świętej. Przypominano o życiu w stanie łaski uświęcającej i komunii świętej. Wszystkie pozostałe formy religijnej pobożności stawiały Mszę świętą w centrum życia wspólnotowego. W taki właśnie sposób przypominają sobie życie hajduckiej parafii jej bardzo starzy już dziś parafianie. To ksiądz Czempiel zaszczepił w nich miłość i wielką cześć do Najświętszego Sakramentu. Oni przekazali to jako spuściznę swoim dzieciom.

Momentem bardzo ważnym w wychowywaniu swoich parafian do świadomego i mądrego życia sakramentalnego była coroczna uroczystość Bożego Ciała. Księdzu Czempielowi z pewnością bardzo ciężko było przeżywać tę uroczystość z dala od swoich Hajduk:

Przy opisie czy czytaniu relacji o procesji Bożego Ciała myślałem mimo woli intensywnie o pierwszej procesji Bożego Ciała, jaką odprawiłem w 1922r. w B. (Bismarchutte – Hajduki Wielkie- Chorzów Batory)128.

Do procesji Bożego Ciała parafia hajducka przygotowywała się corocznie bardzo starannie. Proszono parafian o przystrojenie swoich mieszkań i warsztatów pracy. W „Wiadomościach Parafialnych” była zawsze podana kolejność grup parafialnych w procesji. Tego porządku bardzo pilnowano. Było także pouczenie o właściwym i godnym zachowaniu się w procesji:

Dla ścisłego zachowania powyższego porządku uprasza się uczestników dawać chętny posłuch porządkowym. Aby utajonego w Eucharystii Zbawiciela godnie uczcić w procesji, biorący w niej udział powinni powstrzymać się od niepotrzebnych rozmów i nie rozglądać się, lecz modlić się lub śpiewać. Przechodnie zaś lub tworzące szpaler osoby powinni przy zbliżeniu się baldachimu uklęknąć na dwa kolana129.

Tak bardzo chciał być z tymi ludźmi tam w Hajdukach, ale przyjmuje to wszystko co go dotykało jako wolę Bożą. Tęskni, ale swoją tęsknotę ofiarowuje Bogu.

Myślał o tych, których w Hajdukach pozostawił, o chorych w szpitalu, o młodzieży, o problemach ludzkich, które potrzebowały rozwiązania. Tylu ludzi liczyło na jego pomoc, jego radę. Zostawił narzeczonych, którzy bardzo chcieli, aby to on pobłogosławił ich związek, dzieci przygotowujące się do Pierwszej Komunii Świętej. Jak sobie radzą bez niego?

…proszę serdecznie pozdrowić wszystkie dzieci w parafii,(…) każdego dnia myślę o nich…130.

Te słowa pisane w maju na pewno przypomniały, że w Hajdukach znowu dzieci przygotowują się do Pierwszej Komunii Świętej. Tak bardzo leżało mu na sercu dobro tych dzieci. Tak ważne było to, w jaki sposób przygotują się do tego wielkiego wydarzenia, jak je przeżyją.

To właśnie on, Proboszcz Czempiel w Hajdukach Wielkich zachęcał rodziców do tego, aby nie ociągali się z Pierwszą Komunią Świętą swoich dzieci. Każdego roku ogłaszał parafianom obowiązek spoczywający na rodzicach, by wysyłali dzieci na nauki przed Pierwszą Komunią Świętą. Przygotowania do tej uroczystości rozpoczynano zawsze na początku października, a obejmowały one dzieci dziesięcioletnie131. Przygotowania nadzorował sam Proboszcz osobiście, jego wielką troską było wychowanie liturgiczne dzieci. Celem jego było rozbudzenie w nich właściwej postawy wobec sakramentów świętych.

Bardzo zachęcano rodziców, aby posyłali swoje pociechy na coczwartkową Mszę świętą szkolną. Odprawiano ją zawsze przed zajęciami szkolnymi o godz. 7.10. Starano się także aby udział dzieci w Eucharystii był żywy: przypominano o książeczkach do nabożeństwa, modlitwie i śpiewie. Zachęcano także, by wstępowały w szeregi Krucjaty Eucharystycznej. Działalność ta została zapoczątkowana w parafii hajduckiej w Święto Chrystusa Króla w 1931r. Po roku działalności liczyła już 280 członków. Dzieci należące do Krucjaty Eucharystycznej wspólnie adorowały Jezusa w Najświętszym Sakramencie w każdy pierwszy czwartek miesiąca132.

Hajduki Wielkie były jedną z pierwszych parafii, w której rozpoczęła się katechizacja przygotowująca dzieci do Wczesnej Komunii Świętej. W latach trzydziestych było to dla wielu ludzi wręcz szokujące, aby siedmiolatki przyjmowały Ciało Chrystusa. Proboszcz Czempiel cierpliwie tłumaczył z ambony i na łamach „Wiadomości Parafialnych” rozporządzenie Piusa X (8 VIII 1910r.), które mówiło, że wychowanie eucharystyczne dziecka powinno rozpocząć się z chwilą używania rozumu tj. około siódmego roku życia133.

Proboszcz Czempiel stawiał przed sobą nie lada zadanie. Pragnął wytłumaczyć swoim parafianom, rodzicom dzieci, że Wczesna Komunia Święta jest najlepszym sposobem do pielęgnowania życia w stanie łaski w duszy dziecka. Gorąco zachęcał rodziców do wprowadzania w życie nakazów Ojca św.134

Ubolewał nad tymi rodzicami, którzy własne lenistwo i niedbalstwo usprawiedliwiali młodym wiekiem dziecka:

Takim rodzicom trzeba uczynić ten zarzut, że nie tylko grzeszą przez nieposłuszeństwo wobec Kościoła, lecz i niemałą wyrządzają krzywdę własnemu dziecku: albowiem pozbawiają je przyjmowania sakramentów świętych i tem samym nie chcą go dopuścić do Pana Jezusa w tym czasie, gdy dusza dziecięca jeszcze jest najprzystępniejsza dla Boga. Ojcze! Matko! Nie wolno ci lekceważyć duszy twego dziecka!135.

Celem tej pracy było wychowanie do życia sakramentalnego nie tylko dzieci, ale przez te dzieci miał zamiar dotrzeć do rodziców, aby swoje życie eucharystyczne przeżywali bardziej świadomie.

Wszystkie te sprawy, które były treścią jego życia kapłańskiego powierzał teraz Bogu w ufnej modlitwie:

Pozdrów szczególnie Matkę, która chyba najwięcej się o mnie martwi. Powiedzcie jej, że ja dla niej i dla wszystkich, a zwłaszcza dla parafian robię to, co mogę136.

Rzeczywiście robił to co mógł – modlił się. Chociaż był daleko od swoich parafian, ale dalej myślał o ich formacji i oto się stale dla nich modlił.

Jeszcze niedawno tak intensywnie pracował nad formacją eucharystyczną swoich parafian. Trudził się w konfesjonale. Czas jego aresztowania to czas spowiedzi i komunii wielkanocnej. Tak nieraz trudno było dotrzeć do sumienia i serca swoich parafian. Nie wystarczały nieraz słowa wypowiadane w homiliach.

Dla podkreślenia wagi problemu wielkanocnej komunii umieszczano na łamach „Wiadomości Parafialnych” pytania:

- Czy przystąpiłeś już do wielkanocnej spowiedzi i komunii św.?
- Czy spełniłeś już obowiązek wielkanocny?137

W tym czasie pojawiało się też wiele artykułów zachęcających i tłumaczących obowiązek wielkanocny:

Jeszcze dwa tygodnie, a czas wielkanocny się kończy, tj. 11 czerwca. Katoliku! Czyś w tym roku spełnił tę powinność świętą, która na ten czas przypada?! (…) Pamiętaj, że cię zaprasza Ten, który twe serce znękane umie uspokoić. (…)Przypomnij sobie te słowa (…): „Zaprawdę powiadam wam: Jeśli nie będziecie jedli ciała Syna człowieczego a nie będziecie pili krwi Jego, nie będziecie mieć żywota w sobie.” – tj. będziecie na wieki potępieni (…). Zatem bracie! siostro! porzuć swą opieszałość, lekkomyślność, tchórzliwość, a udziel duszy swojej to, czego dla swego zbawienia koniecznie potrzebuje…138.

Proboszcz Czempiel w swych działaniach na rzecz formacji parafian był człowiekiem nowoczesnym, chętnie korzystał z środków masowego przekazu, takich jak gazeta.

Po zakończeniu się czasu wielkanocnego wzywano parafian trwających w grzechu do nawrócenia dźwiękiem dzwonu pokutnego. Proszono także parafian, aby w czasie kiedy bije dzwon pokutny modlili się w intencji grzeszników139.

Czas gehenny obozowej , to czas właśnie takiej modlitwy, nieustającej modlitwy Proboszcza za swoich parafian:

Módlcie się dalej za mnie, ja także Was Bogu co dzień polecam140.

W ten jedyny możliwy teraz dla niego sposób troszczy się o tych, którzy byli mu powierzeni. Cieszy go świadomość, że i oni tam w Hajdukach modlą się za niego. Ta jedność modlitewna jest dla niego bardzo ważna:

…pozostańcie ze mną w modlitewnej łączności, abyśmy, zarówno ja, jak i Wy, przetrzymali te trudne czasy141.

Jak wielką radością musiała dla tego człowieka tak kochającego Eucharystię być świadomość, że gdzieś tam w jego intencji jest sprawowana Najświętsza Ofiara:

Najbardziej jednak ucieszyła mnie moja Matka i proszę Cię, przekaż jej najserdeczniejsze dzięki za Mszę w dniu moich prymicji. W czasie Mszy świętej w tym dniu myślałem szczególnie o tym święcie142.

Kochanej Matce chciałbym już dzisiaj podziękować za wspaniały podarunek imieninowy, tj. za Mszę św.143.

Za wieczorną Mszę św. dziękuję najserdeczniej; jest dla mnie największą pociechą świadomość, że Wy się za mnie modlicie i ofiarujecie Mszę św.144.

W centrum działań duszpasterskich Proboszcza Czempiela była formacja sakramentalna parafian zrzeszonych w ramach kościelnych bractw i stowarzyszeń. To przez nich próbował oddziaływać na tych, którym nie zależało na rozwoju religijnym. Członkowie poszczególnych organizacji pod opieką swoich duszpasterzy regularnie uczestniczyli i nadawali kształt życiu liturgicznemu w parafii. Wielką rolę w tej formacji odgrywały adoracje Najświętszego Sakramentu145. Kobiety adorowały Przenajświętszy Sakrament zawsze w pierwszy czwartek miesiąca, a mężczyźni w pierwszy piątek146. W Kongregacji Mariańskiej Panien działała Sekcja Eucharystyczna. Dzieci należące do Krucjaty Eucharystycznej adorowały Chrystusa w każdy czwartek147.

Życie eucharystyczne parafii hajduckiej było autentyczne, lecz nie pozbawione problemów. Hajduki nie były łatwym terenem duszpasterskim. Trudno było do wielu parafian dotrzeć. Liczba przystępujących do komunii wielkanocnej utrzymywała się na przestrzeni lat 1930 – 1938 na mniej więcej stałym poziomie: od ok. 60% w 1930r. i przez następne lata 64 – 65% do ok. 68% w 1938r.

Zdawał sobie sprawę Proboszcz Czempiel, że na życie sakramentalne jego parafian ma również wpływ oddalenie pewnych części parafii od kościoła. Badania nad duchowością i duszpasterstwem na Górnym Śląsku potwierdzają, że odległość od kościoła ma wielki wpływ na liczbę przychodzących do niego wiernych148.

Sytuację parafii hajduckiej pod tym względem bardzo zwięźle i trafnie opisał pan Henryk Meixner:

Teren gminy i parafii Wielkie Hajduki w ciasnej zabudowie urbanistycznej, przedzielony szerokim pasem zabudowy przemysłowej Huty Batory i Zakładów Chemicznych „Hajduki”, wzdłuż linii kolejowej Katowice – Gliwice, stanowi jakby dwa sąsiadujące ze sobą osiedla o nieco odmiennej charakterystyce, połączone ze sobą tunelami pod torami kolejowymi. Dalsza rozbudowa w okresie międzywojennym, z konieczności odbywająca się na dwóch przeciwległych krańcach utrudniała właściwą integrację, tym bardziej, że część południowa nie miała wtedy żadnej komunikacji miejskiej. Od stacji kolejowej czy tramwaju w części północnej chodziło się w kierunku południowym niewygodną drogą między halami przemysłowymi, wyłącznie pieszo, a więc również do kościoła, co dla ludzi starszych, chorych i kalek, a nawet rodzin z małymi dziećmi było utrudnione149.

Wobec takiej sytuacji podejmuje proboszcz Czempiel decyzję o podziale parafii i budowie kościoła w północnej części Hajduk. W październiku 1937 roku na wniosek księdza proboszcza Józefa Czempiela, Kuria Diecezjalna postanowiła parafię Hajduki Wielkie podzielić. Budowę nowego kościoła pod wezwaniem Najświętszego Serca Pana Jezusa powierzono księdzu Emanuelowi Bonkowi, który przybył do Hajduk 2 września 1937r. właśnie w celu przygotowania nowej jednostki duszpasterskiej150.

Dzięki wielkiej ofiarności parafian przystąpiono do budowy nowego kościoła. 3 grudnia 1937 roku na pierwszym zebraniu komitetu budowy kościoła rozstrzygnięto ostatecznie pod jakim wezwaniem będzie nowy kościół. Komitetowi wykonawczemu zlecono organizację przygotowania projektu, który miał być gotowy na tydzień przed odpustem w sierpniu 1938r. Zdecydowano także kupno parceli przy ulicy Długiej. Pierwszego “wykopu ziemi” osobiście dokonał 14 czerwca biskup Stanisław Adamski. Prace budowlane rozpoczęto w połowie lipca tegoż roku. Kamień węgielny poświęcił osobiście, jako delegat księdza biskupa ksiądz Józef Czempiel. Miało to miejsce w przeddzień uroczystości odpustowej w parafii, 14 sierpnia 1938 roku151.

Odpust parafialny przypadający 15 sierpnia 1939r. obchodzono bardzo uroczyście, był to bowiem ostatni odpust, gdy parafia stanowiła jeszcze jedną całość. Konsekrację nowej świątyni w Hajdukach przewidywano na 17 września 1939r. Oczywiście termin został przesunięty – wojna wiele rzeczy pozmieniała152.

W sierpniu przed odpustem możliwość wojny była już bardzo realna. Wyczuwalny był ten niepokój o przyszłość. Dlatego prawdopodobnie odpust ten został przeżyty w wielkim skupieniu. Do tego zresztą nawoływał bardzo mocno ksiądz Proboszcz Czempiel wraz z innymi hajduckimi duszpasterzami153. Około 3000 parafian przystąpiło do sakramentu pokuty i do stołu Pańskiego154.

Zawierucha pierwszych dni wojny spowodowała przesunięcie terminu konsekracji kościoła pod wezwaniem Najświętszego Serca Pana Jezusa. Ostatecznie został on poświęcony w Wigilię Bożego Narodzenia 1939r. Poświęcenia dokonał osobiście za zgodą księdza biskupa , ksiądz Proboszcz Józef Czempiel155.

Nie ma na hajduckim cmentarzu ani mogiły, ani żadnego pomnika Błogosławionego Proboszcza, lecz jego parafianie uważają, że pomnikiem tego człowieka, który tak ukochał Eucharystię jest właśnie ten nowy kościół, w którym wspólnota hajducka gromadzi się jako wspólnota eucharystyczna.

Pierwszym człowiekiem który tego spostrzeżenia dokonał był pan Paweł Kaduk156.

Cieszę się bardzo, że nowy kościół staje się coraz piękniejszy, oby przez swoje piękno coraz więcej dusz Bogiem zachwycał i do Niego z powrotem przyciągał!157.

ROZDZIAŁ IV
ABSTYNENCJA I WSTRZEMIĘŹLIWOŚĆ NARZĘDZIAMI W DĄŻENIU DO DOSKONAŁOŚCI ŻYCIA KAPŁAŃSKIEGO

Doskonałość kapłańska wypływająca w sposób bezpośredni z niezwykłej godności sakramentalnego kapłaństwa Chrystusowego i szczególnego “wybrania” zwykłego człowieka przez Boga była zamiennie określana również jako “świętość”. Mówi się o “specyficznej świętości powołania kapłańskiego”158.

Osobista świętość jest głównym warunkiem i podstawą skuteczności działania, posługiwania kapłana159. Codzienna kapłańska praca dla dobra powierzonych mu ludzi musi być poświadczona poprzez ciągłe i odważne świadczenie kapłana o prawdzie, której jest głosicielem160.

Dążenie do doskonałości to urzeczywistnianie Bożej miłości poprzez konkretne czyny i ustawiczne zgadzanie się kapłana z wolą Bożą. Takie działanie kapłańskie wynika z wielkiego zaufania i godności, jaką Bóg poprzez posługę Kościoła obdarzył zwykłego człowieka. Szczytem tej godności jest możność składania Ofiary Jezusa Chrystusa oraz obcowanie kapłana z Najświętszym Sakramentem, możność służenia ludowi poprzez sakramenty święte, a także powinność modlitwy i dawania dobrego przykładu161.

4.1. Świętość kapłańska w świetle nauczania Kościoła

Nauczanie Kościoła z całą mocą podkreślało, że szczególne wybranie i świętość, jako znaczące cechy powołania kapłańskiego zawsze powinny być przez duszpasterzy “strzeżone”, aby … z wielką miłością i roztropną gorliwością mogli paść trzodę Bożą162.

Rozważając problem doskonałości kapłańskiej, należy przyjąć ówczesne twierdzenie, że kapłaństwo, które stawia człowieka w kategorii wybrania i powołania do służby Bożej oraz do pośredniczenia między stworzeniem i Stwórcą, wyróżnia tegoż człowieka, ale jednocześnie nadaje mu pewne powinności wypływające z natury tego sakramentu. Kapłan nie pozostaje sam w swoim powołaniu, aby sprostać zadaniom z niego wypływającym, zostaje mocą przyjętego sakramentu obdarzony potrzebnymi łaskami, z którymi winien współpracować, pojmując przy tym wszystkie obowiązki swego stanu nie jako ciężar i krzyż, lecz jako słodkie jarzmo Chrystusa163.

Kapłan ma do spełnienia określone zadania w Kościele i w świecie. Pasterz wykonujący codzienne święte czynności, posługujący wspólnocie Kościoła winien zmierzać do podnoszenia doskonałości swego życia. Nie może duszpasterz … być innym jak jego pierwowzór Zbawiciel, który dał swoje życie za owce swoje164.

Takie nauczanie zobowiązywało do tego, aby duchowieństwo w dziedzinie życia nadprzyrodzonego zawsze stało na odpowiednim, wyższym od ludzi świeckich poziomie. Jeśli kapłan nie osiągał tego poziomu, mógł wpływać na zahamowanie rozwoju życia duchowego świeckich165. Cały laikat, do którego kapłan był posłany, miał prawo do tego, aby dani im przez Boga przewodnicy stali na samych … wyżynach doskonałości, którą polecają innym. Takie było słuszne pragnienie ludzi świeckich, którzy chcieliby w swoich kapłanach widzieć prawdziwe żywe przykłady świętości166.

Powinność więc doskonalenia życia duchowego u kapłanów wynikała z samej istoty powołania kapłańskiego, z wysokiej godności sakramentalnego włączenia w kapłaństwo Chrystusowe. Postulat ten zobowiązywał, aby kapłani sprawując … wzniosłe obowiązki stanu duchownego, (…) odznaczali się świętością duszy i czystością życia, i aby przez to przekształcali wiernych świeckich167. W tym miejscu należy zauważyć, że rysowała się niebezpieczna tendencja do przejaskrawienia przez samych kapłanów znaczenia godności kapłańskiej, o której wspominał św. Alfons w swojej regule168. Tendencji tej niewątpliwie towarzyszyć mogło przesadne podkreślanie statusu stanu kapłańskiego. W związku z tym postulowano, aby kapłani mieli na względzie osiąganie doskonałości ich życia w dwóch wymiarach: przez stały proces osobistego uświęcania się, poprzez sprawowanie posług dla “chwały Bożej” i dla “zbawienia dusz”, a więc dla zbawienia świata.

Niewątpliwie płaszczyzny te są ze sobą ściśle powiązane. Tak postawione cele mogły być realizowane poprzez zaangażowanie kapłana we wznoszenie duchowego gmachu wspólnoty Kościoła jako Ciała Chrystusowego. Zwracano jednak uwagę, że zaangażowanie to wymaga wielkiego samozaparcia ze strony kapłana, lecz staje się też podstawą doskonałości życia kapłańskiego169.

Pełnienie posłannictwa prorockiego uważano za jeden z najważniejszych i pierwszorzędnych obowiązków kapłana. W myśl decyzji Soboru Trydenckiego , duszpasterze powinni w niedziele i święta wygłaszać kazania. Należy tutaj zaznaczyć, że w diecezji katowickiej zalecenie to było bardzo ściśle przestrzegane. Głoszenie przez kapłanów słowa Bożego na wszystkich Mszach Świętych niedzielnych i świątecznych było prawdopodobnie wartościową spuścizną, którą diecezja wrocławska przekazała katowickiej. W regularności tych kazań tkwiło źródło religijności ludu śląskiego170.

Odpowiedzialność kapłańska za doskonałe pełnienie posłannictwa głoszenia słowa Bożego wypływa bezpośrednio z posłannictwa samego Chrystusa. W każdym głoszeniu nauki ma przejawiać się autorytet Chrystusa, który jest najwłaściwszym pierwszym “kaznodzieją i wychowawcą”, który … za pośrednictwem Ducha Świętego (…) przypomina całemu światu, (…) co potrzebne jest do zbawienia. Kapłan powinien przede wszystkim wystrzegać się próżnej chwały, gdyż jest tylko instrumentem Chrystusa171.

Poza powinnością przepowiadania słowa Bożego na ambonie, innym istotnym obowiązkiem kapłańskim, bezpośrednio wynikającym z Chrystusowego nakazu pełnienia funkcji prorockiej, była szeroko pojęta działalność katechetyczna. Ogólnie odpowiedzialnym za obraz tzw. “duszpasterstwa szkolnego” był proboszcz, na którego terenie znajdowały się szkoły, zaś katecheta spełniał typowe funkcje duszpasterskie na swoim odcinku, zgodnie z przebiegiem programu szkolnego, z uwzględnieniem jednak dobra parafii172.

Dobra katecheza przygotowywała właściwy grunt pod skuteczną pracę kaznodziejską. Dlatego każdy katechizujący kapłan miał się odznaczać kwalifikacjami moralnymi, żywą wiarą, pokorą i szczerą miłością. Przepowiadając ewangeliczne prawdy i wychowując zarazem, katecheta stawał się … architektem budowy gmachu duchowego dziecka szkolnego. Jego postawa i wypowiadane słowa miały katechizowanym obrazować miłość Boga173.

Podkreślano, że prawdziwe świadectwo kapłańskiego życia na katechezie ma prowadzić do kształtowania u wychowanków postaw oddania Kościołowi Chrystusowemu. Serce dziecka pragnie miłości, dlatego gdy … katecheta będzie postępował w sposób dobrotliwy i z miłością, słowa jego będą padały na dobrą glebę174 .

Pełnienie przez kapłana funkcji pasterskiej realizowano , podobnie jak w wypadku pełnienia funkcji prorockiej czy kapłańskiej poprzez konkretne obowiązki wypływające z jego posłannictwa, które składały się na całość jego duszpasterskiego zaangażowania w parafii. Toteż w odniesieniu do posłannictwa pasterskiego, obowiązki te w rzeczywistości stanowią podstawowy jego cel, którym jest budowanie … żywego Kościoła Chrystusowego w duszach wiernych175, a także doskonałe przewodzenie temu Kościołowi na wzór Jezusa Chrystusa Dobrego Pasterza176.

Duszpasterska mądrość i przezorność kapłana jako ojca duchownego w parafii, wskazywać miała na metody i sposoby trafiające do serc potrzebujących specjalnego oddziaływania177. Niezwykle istotnym czynnikiem sprawowania posłannictwa pasterskiego była osobowość samego kapłana, na którą składała się przede wszystkim jego praca nad osobistą doskonałością oraz nastawienie na współpracę z Duchem Świętym178.

Zaznaczyć trzeba, że kapłan kierujący z upoważnienia biskupa parafią był odpowiedzialny nie tylko za duchową stronę swej pracy pastoralnej, lecz także za całą sferę materialną. Mogło to nieraz utrudniać pracę duszpasterską, wywołując niezadowolenie wiernych, osłabiając życie duchowe zarówno ich jak i kapłana179.

Według ks. biskupa Adamskiego niezwykle istotną sprawą doskonałego wypełniania misji pasterskiej było odniesienie kapłana do problemu kierownictwa duchowego. Nie tylko duchowni oraz osoby duchowne potrzebowali tego kierownictwa. Pragnęły tego również osoby świeckie dążące do pielęgnowania życia nadprzyrodzonego poprzez udział w życiu stowarzyszeń kościelnych, sodalicji, bractw, czy trzecich zakonów. Ksiądz biskup utrzymywał, że zdolność i predyspozycje do spełnienia tej płaszczyzny duszpasterskiej nie otrzymał kapłan wraz z przyjęciem święceń prezbiteratu. Kierownictwo duchowe jest to “sztuka Boża”, której kapłan stale się uczy i którą powinien sobie wymodlić. Bez umiejętności i wiedzy o kierownictwie duchowym, kapłani nie byliby w stanie wychować elit religijnych działających apostolsko180.

4.2. Świętość życia kapłańskiego księdza Józefa Czempiela

Na tak zarysowanych bardzo ogólnie poglądach Kościoła na temat dążenia do doskonałości kapłańskiej jawi się sylwetka księdza Józefa Czempiela. Jemu to całe nauczanie było nie tylko znane, ale było częścią jego życia kapłańskiego. W jego całym duszpasterstwie można zaobserwować tę ustawiczną pracę nad doskonaleniem swojego życia kapłańskiego na różnych płaszczyznach. Każda z funkcji : prorocka, kapłańska i pasterska, były permanentnie przez niego doskonalone.

Analizując jego życie i kapłaństwo można zasugerować, że przede wszystkim dbał on o rozwój w swej pracy funkcji pasterskiej .

Biskup Henryk Grzondziel ujął to w swoich wspomnieniach tak :

W całej swej pracy ks. Czempiel chciał być duszpasterzem. W stosunku do mnie główną jego troską było kształcenie mej duszy według Serca Jezusowego i przygotowanie do przyszłej pracy kapłańskiej. W konfesjonale mówił mi o cnotach Arcykapłana naszego Jezusa Chrystusa. Jedną z pierwszych książek, które mi podarował, była cenna książeczka jezuity O. Meschlera: “Trzy zasady życia duchownego”. Często mi te zasady przypominał: miłość do Boskiego Zbawiciela – umartwienie – modlitwa181.

Te trzy zasady, które we wczesnych latach swojego kapłaństwa pragnął przekazać młodemu człowiekowi, były fundamentem jego własnego kapłaństwa.

Miłość do Boskiego Zbawiciela wyrażała się w miłości do ludzi, do których został posłany, a w latach proboszczowania do jego parafian:

… Święta przeżyję w duchu z Wami, a szczególnie z parafianami182.
…Pozdrowienia także dla księży, szczególnie dla tych na miejscu, dla krewnych, drogich parafian i dla Ciebie – Marto. Józef183.

W listach jego słowa o parafianach są praktycznie stawiane na tym samym, można powiedzieć “poziomie uczuciowym”, co najbliższa rodzina. Jego wielka praca dla tych ludzi w hajduckiej parafii była dowodem jego miłości.

Pracę Proboszcza dla hajduckiej parafii bardzo trafnie streszcza ks. Ignacy Jeż, przedwojenny wikary w Hajdukach Wielkich:

I gdy dzisiaj patrzeć na jego działalność, to trzeba powiedzieć, że potrafił jako duszpasterz zrozumieć powojenne czasy, tak (…) ciężkie dla duszpasterstwa, gdyż w nich tylko święty kapłan mógł czegoś dokonać184.

Pani Aniela Derbis (za czasów księdza Czempiela – Aniela Markówna), członkini Stowarzyszenia św. Zyty i Sodalicji Mariańskiej Panien tak wspominała swojego Proboszcza: Człowiek był pełen miłości do drugich, służył dobrą radą, słowem pociechy i bardzo często wsparciem materialnym185.

Druga zasada życia duchowego – umartwienie – była także w jego życiu stale doskonalona. Wyniesione z domu rodzinnego sprawności moralne, takie jak: pracowitość, oszczędność, małomówność, skromność, rzetelność, były dobrym podłożem, na którym duchowość oparta na tej zasadzie mogła się stale rozwijać. W obozach koncentracyjnych została ona chyba przez księdza Czempiela wypracowana aż do doskonałości.

Abstynencja i wstrzemięźliwość były takimi widomymi oznakami tej duchowej sprawności. A swoje źródło miały w pierwszej, podstawowej – miłości do ludzi. Wiedział i rozumiał jak palącym problemem społecznym było pijaństwo. Wiedział także, że swe źródło miało ono w opłakanych warunkach życiowych ludności, w ich beznadziejnym położeniu ekonomicznym i społecznym. Władza państwowa nie zwalczała pijaństwa, ponieważ “ściągała w ten sposób nie małe podatki”186.

Alkohol traktowano również jako deputat dla robotników. Dlatego władze państwowe nie były zainteresowane likwidacją pijaństwa. W takiej sytuacji walka z pijaństwem spoczywała głównie na duchowieństwie. Księża zobowiązani byli do wykorzystywania wszystkich możliwych środków i metod duszpasterskich w celu oświecania wiernych o spustoszeniach, jakie alkohol wyrządza pod względem religijnym, fizycznym i społecznym187.

W obrazowy sposób nędzę, nie tylko moralną alkoholików i ich rodzin przedstawił ksiądz Czempiel w swoim artykule wydrukowanym na łamach “Gościa Niedzielnego”: …gorzałka uchodziła za niezbędną potrzebę, konieczną do podniesienia sił, bez której nie mógł człowiek rzekomo istnieć i niczego dokonać. Dobrobyt i pożycie małżeńskie było zniszczone, zepsucie obyczajów brało wszędzie górę, zdarzały się częste, potworne zbrodnie, a na wszystkiem malowała się bezdenna nędza i bieda;…188

Walka o trzeźwość stanowiła zatem główne zadanie w pracy duszpasterskiej. Dla księdza Czempiela było oczywiste, że praca nad otrzeźwieniem narodu była jego obowiązkiem. Metodę pracy przyszłego błogosławionego na rzecz trzeźwości bardzo trafnie opisał ksiądz biskup Henryk Grzondziel :

Najaktualniejszym i najtrudniejszym problemem duszpasterskim, który nurtował duszę naszego księdza, była kwestia pijaństwa. Zajął on zaraz zdecydowane stanowisko. Uważając abstynencję za jedyne, skuteczne lekarstwo dla nałogowych pijaków, postanowił być abstynentem i został nim aż do śmierci189.

W tym samym wspomnieniu biskup Grzondziel opisał jak wyglądały zebrania Związku Abstynentów w Rudzie Śląskiej:

… zaproszeni razem z rodzicami nauczyli się bawić bez alkoholu, wpatrzeni w wesołego, dobrego Księdza. A On chciał być dla nich tylko kapłanem i zbawicielem. Pouczał ich, śpiewał i żartował z nimi, organizował przedstawienia, kochał tych biednych ludzi190.

Te doświadczenia w pracy z alkoholikami przeniósł później ksiądz Czempiel na grunt parafii hajduckiej. To właśnie był jego, można powiedzieć, “styl” abstynenckiej pracy. Kapłan zaangażowany w ruch trzeźwościowy wiedział, że najlepszym sposobem duszpasterskiego działania jest jego budująca postawa. Swoim życiem powinien dawać słabym i upadającym dobry przykład.

20 marca 1923 roku odbył się zjazd księży abstynentów, podczas którego zapadła decyzja założenia śląskiego oddziału :”Stowarzyszenia Księży Abstynentów”191. Rok później, 30 marca 1924 roku odbył się w Hajdukach Wielkich Pierwszy Zjazd Delegatów Związku Katolików Abstynentów Okręgu Śląskiego, na którym Założono Koło Księży Abstynentów. Hajducki proboszcz , ks. Józef Czempiel został jego przewodniczącym192.

Wychowanie do trzeźwości łączył ksiądz Czempiel ściśle z rozwijaniem i podejmowaniem inicjatyw kulturalnych. Podczas obchodów trzeciej rocznicy założenia w Hajdukach Towarzystwa Katolików Abstynentów , 6 czerwca 1926 roku wystawiono: dramat w 4 aktach pt. “Na błędnej drodze”, komedię w 2 aktach pt. “Jakem Anatol Pafnucy” oraz wygłoszono deklamację humorystyczną pt. “Chłopi i kukułka”193.

Walce z nadużywaniem alkoholu poświęcił ksiądz Czempiel w hajduckiej parafii dużo wysiłku i czasu. Właściwie można stwierdzić, że sensem jego życia było w dużej mierze służenie uzależnionym bliźnim : … nędza każdego alkoholika jest dlatego tak duża, ponieważ sam nie może sobie z nią poradzić“. Formował w wiernych przekonanie iż problem ten nie dotyczy wyłącznie alkoholików, ale stanowi wyzwanie dla wszystkich parafian. Walka z alkoholizmem była rzeczywistym realizowaniem przykazania miłości bliźniego194.

Najlepszym sposobem i pewnym “stylem” w pracy trzeźwościowej księdza Cazempiela była abstynencja i wstrzemięźliwość. Dobry, budujący przykład był niejednokrotnie ważniejszy i bardziej skuteczny niż wiele mądrych kazań. Konsekwentnie apelując o abstynencję, pierwszy dawał przykład, jak wprowadzać ją w życie.

Hajducki Proboszcz był człowiekiem powściągliwym, nie nadużywającym słów. Tego uczył również swoich wychowanków. Taki “swój” sposób życia im przekazywał. Późniejszy Biskup, Henryk Grzondziel w swoim młodzieńczym dzienniczku, w czwartek 3 października 1912 roku zapisał: Wieczorem byłem u ks. wikarego Czempiela u spowiedzi. On zwrócił mi uwagę na wielką sztukę milczenia.195

Te wszystkie cechy jego silnego charakteru pozwoliły mu z wielkim poddaniem się woli Boga przyjąć cierpienie obozowe. Bez narzekania, bez użalania się nad sobą. Można by stwierdzić – śląski mężczyzna w każdym calu. Podnosi na duchu tych, którzy (on sobie z tego na pewno zdaje sprawę) zamartwiają się o niego:

Ja również mogę napisać o sobie, że jestem zdrowy i przybywa mi na wadze. Powodzi mi się dobrze196.

Trudno oprzeć się wrażeniu czytając te słowa, znając jako tako warunki w obozach koncentracyjnych czy to “przybieranie na wadze” nie jest objawem choroby i wielkiego cierpienia. Na to wskazują słowa z jego listu z stycznia 1942 roku :

Uchodzę za inwalidę i dlatego jestem zwolniony z pracy już od kilku miesięcy197.

W kwietniu chce jednak pocieszyć martwiących się o niego bliskich:

Powodzi mi się dobrze; stan zdrowia, którym się najbardziej interesujecie, nie jest zły, bo prawie wszyscy, którzy mnie tu od dawna znają, mówią mi, że”dobrze wyglądam”198.

Siłę swego charakteru opierał na trzeciej zasadzie duchowej – modlitwie. To ona dawała mu najpierw siłę do pracy duszpasterskiej, a potem pomogła przyjąć w obozie wolę Bożą. O modlitwie księdza Czempiela, tej jego najbardziej prywatnej pisze w swoim wspomnieniu ks. biskup Henryk Grzondziel. Kiedyś, w czasie ferii w okolicach Bożego Narodzenia wszedł do pokoju przyszłego błogosławionego i zastał go na modlitwie:

Na chwilę zawahał się. Nie wiedział, czy mnie odesłać, czy przerwać modlitwę. Potem zdecydowanie powiedział: “Henryku, chodź, klękaj!” Ukląkłem obok klęcznika. Czytał kilka zdań o gwieździe betlejemskiej z łacińskiej książki O. Petit. Potem przemawiał przez pół godziny do swojej duszy i do mojej duszy, odzywał się do Dzieciątka Jezus w imię swoje i w imię moje. Było to moje pierwsze rozmyślanie, jedna z najszczęśliwszych godzin moich dziecięcych lat199.

To właśnie modlitwa była odpowiedzią przyszłego błogosławionego na wolę Bożą. Ona pomagała mu zrozumieć sens swojego obozowego cierpienia:

Wszyscy księża i krewni pozostańcie ze mną w modlitewnej łączności, abyśmy, zarówno ja, jak i Wy, przetrzymali te trudne czasy200.

Cieszę się szczególnie, że od niedzieli 27 VII (1941) mogę regularnie odmawiać brewiarz201. Módlcie się nadal za mnie, a ja za Was202.

ZAKOŃCZENIE

Próbując zrekonstruować sylwetkę duchową księdza Józefa Czempiela dokonano analizy podstawowych tekstów źródłowych, przede wszystkim jego listów obozowych. Porównano jego opinie z pewnym obrazem jego duszpasterstwa. Jego poczynania pasterskie są bardziej zrozumiałe i oczywiste w świetle jego listów.

Listy obozowe mają zupełnie inny charakter niż zwykła korespondencja. Wczytując się w nie trzeba stale było pamiętać o warunkach, w jakich były pisane. Nie dałoby się zrozumieć tych listów bez dogłębnej znajomości realiów obozowych. Warunki, w których były pisane drastycznie odbiegały od wszelkich norm pisania listów.

Owe listy księdza Czempiela są swoistym świadectwem jego dążenia do doskonałości kapłańskiej. Po dokonaniu wnikliwej analizy odkrywamy prawdę, że źródło doskonałości jaką osiągnął tkwiło w tym, jak wielką wartością była dla niego rodzina . Zwyczajna, kochająca się rodzina. Miłość wyniesiona z domu rodzinnego była jego sposobem na kapłaństwo. Miłość pojmowana w typowy dla Ślązaka sposób – okazywana nie słowem, ale czynem.

Analizując listy hajduckiego proboszcza i zestawiając jego słowa ze “stylem” jego duszpasterstwa można pokusić się o stwierdzenie, że on w tych listach adresowanych do siostry świadomie zwraca się do szerszego grona, również do swoich parafian. Parafianie to także jego rodzina. On był ojcem tej rodziny parafialnej i czuł się za nią odpowiedzialny.

Wiosną 1940 roku tę swoją rodzinę parafialną był zmuszony opuścić. Tych wszystkich, którym nie mówił, że ich kocha, ale którym tę miłość stale dawał. Zaufał Bogu i dalej czynnie dawał miłość swoim “parafialnym dzieciom” modląc się w ich intencji.

Ksiądz Czempiel realizuje swoje kapłaństwo w oparciu o koncepcję, która ukształtowana została przez Sobór Trydencki. Była to koncepcja, która sprowadzała duszpasterstwo przede wszystkim do funkcji służebnej . Kapłaństwo, które stawia człowieka w kategorii wybrania i powołania do służby Bożej, polegającej na realizowaniu miłości Bożej przez konkretne czyny oraz nieustanne zgadzanie się z wolą Bożą. Patrząc w tym świetle na życie błogosławionego księdza Czempiela i jego postawę wobec koszmaru obozu koncentracyjnego zauważymy, że ustawicznie kroczył po ścieżce doskonalenia swego bytu kapłańskiego.

Środkiem w doskonaleniu jego kapłańskiego życia była Eucharystia. Z godnością i mężnie znosi całą gehennę obozową, godzi się z wolą Bożą, ale brak sprawowania Eucharystii jest dla niego problemem najistotniejszym. Proboszcz Czempiel nie potrzebował słów, aby wyrazić jaką rolę w jego życiu odgrywała Eucharystia. Słowa nie były potrzebne, było świadectwo jego czynu duszpasterskiego, gdzie centrum i szczytem była zawsze Eucharystia. Do tak pojmowanej religijności wychowywał swoich parafian.

Troskę o życie sakramentalne swoich parafian wyraził hajducki proboszcz decyzją o podziale parafii i budowie kościoła w północnej części Hajduk Pomnikiem tego człowieka, który tak ukochał Eucharystię jest właśnie ten nowy kościół, w którym wspólnota hajducka gromadzi się jako wspólnota eucharystyczna.

Nauczanie Kościoła zobowiązywało do tego, aby duchowieństwo w dziedzinie życia nadprzyrodzonego zawsze stało na odpowiednim, wyższym od ludzi świeckich poziomie. Jeśli kapłan nie osiągał tego poziomu, mógł wpływać na zahamowanie rozwoju życia duchowego świeckich. Powinność doskonalenia życia duchowego u kapłanów wynikała z samej istoty powołania kapłańskiego.

W całym duszpasterstwie księdza Czempiela można było zaobserwować tę ustawiczną pracę nad doskonaleniem swojego życia kapłańskiego na różnych płaszczyznach. Każda z funkcji : prorocka, kapłańska i pasterska, były permanentnie przez niego doskonalone.

Analizując jego słowa w listach oraz jego kapłaństwo można zasugerować, że jednak z tych funkcji na pierwszym miejscu doskonalił funkcję pasterską. Świętość swojego życia kapłańskiego oparł ksiądz na trzech zasadach życia duchowego: miłość do Boskiego Zbawiciela – umartwienie – modlitwa. Te trzy zasady były fundamentem jego kapłaństwa. Miłość do Boskiego Zbawiciela wyrażała się w miłości do ludzi. Umartwienie wypływające z miłości do ludzi , abstynencja i wstrzemięźliwość były dobrym budującym przykładem, ważniejszym i skuteczniejszym niż wiele mądrych kazań. Konsekwentnie apelując o abstynencję, pierwszy dawał przykład, jak wprowadzać ją w życie. Siłę swego charakteru opierał na trzeciej zasadzie duchowej – modlitwie. To ona dawała mu najpierw siłę do pracy duszpasterskiej, a potem pomogła przyjąć w obozie wolę Bożą. Modlitwa pomagała mu zrozumieć sens swojego obozowego cierpienia i pomagała żyć w łączności modlitewnej z tymi, których kochał.

Miłość, umartwienie, modlitwa – trzy zasady duchowe księdza Józefa Czempiela. Dzięki nim był kapłanem świętym:

Kim był ks. Józef Czempiel? Dla mnie był idealnym kapłanem Bożym i dziś jeszcze przyświeca mi w drodze życiowej wzorem, przykładem.203

Autor: Helena Zimmermann

1. T. Kaczmarek, Światła w ciemności, Włocławek 2000, s.6.
2. Nowenna… , s. 4.
3. W. Wycisk, Kazanie w katedrze opolskiej, [w:] Kopiec J., Biskup Henryk Grzondziel (1897-1968) w służbie Kościoła na Śląsku, Opole 2002, s. 151.
4. W. Słomka, Duchowość kapłańska, Lublin 1996, s. 216.
5. Władysław Nehring, ur. 23 X1838r. w Klesku koło Gniezna, zm. 20 I 1909r. we Wrocławiu. W latach 1868-1907 był profesorem języków i literatur słowiańskich na Uniwersytecie Wrocławskim, gdzie przez pewien okres piastował też godność rektora – zob. [w:] Sochacka S. Działalność slawistyczna Władysława Nehringa na tle epoki, Opole 1980.
6. Aleksander Bruckner, ur. 29 I 1856r. w Tarnopolu, zm. 24 V 1939r. w Berlinie. W latach 1881-1924 był profesorem języków i literatur słowiańskich na Uniwersytecie Berlińskim – zob. Skręt R. Bruckner Aleksander, [w:] Encyklopedia Katolicka, red. zbior., Lublin 1985, t.2, k. 1097-1098.
7. T. Czekaj, Górny Śląsk polski czy niemiecki?, Katowice 1997, s. 4-9.
8. R. Hanke, Polska droga Chorzowa. Opowieści z dziejów Chorzowa, Chorzów 1988r., s. 110.
9. J. Kurek, Błogosławiony Ksiądz Józef Czempiel ” Męczennicy 1939 ” 1945, Włocławek 2001, zeszyt 19, s. 13-14.
10. Ksiądz Józef Czempiel i jego parafia, Chorzów Batory ” Wielkie Hajduki 1997r., sw. 15.
11. Archiwum Parafii Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Chorzowie Batorym (dalej: APWNMP), sygn.90, Rodzina i rodzeństwo Sługi Bożego Ks. Józefa Czempiela, opracował ks. K. Lubos s. 1-2.
12. T. Dobrzyński, Proboszcz śląski, Londyn 1952, s. 16.
13. M. Kubista, Ksiądz dziekan Józef Czempiel jako działacz społeczno-narodowy, Katowice 1981, s. 9.
14. J. Kurek i Z. Hojka, op. cit., s. 18.
15. Z. Surman, Szkolnictwo ludowe, średnie i wyższe, [w:] Historia Śląska, red. Michalkiewicz S., t.3, Wrocław 1976, s. 487.
16. J. Myszor, Tradycje duszpasterstwa na Śląsku na przełomie XIX i XX wieku, “Wiadomości Archidiecezjalne” (dalej:WA) 61:1993, nr 11,Katowice 1993, s. 521-524.
17. APWNMP, sygn. 90 , Rodzice i rodzeństwo…, s.1-2.
18. Tamże
19. A. Marek, Model życia kapłańskiego w świetle nauczania biskupów i kapłanów diecezji katowickiej w Drugiej Rzeczypospolitej, Katowice 2000, s. 57-58.
20. Tamże, s. 59.
21. T. Dobrzyński, op. cit., 33-34.
22. J. Kurek i Z. Hojka, op. cit., s.19-20.
23. A. Marek, op. cit., s. 29-30.
24. Tamże.
25. J. Myszor, Tradycje duszpasterstwa…, op. cit., s. 523-524.
26. H. Meixner, Ks. Dziekan Józef Czempiel Duszpasterz, działacz społeczny i narodowy, Chorzów 1991, s. 16.
27. Tamże, s.7.
28. M. Kubista, Ksiądz dziekan Józef Czempiel jako działacz społeczno-narodowy, Katowice 1981, s.9.
29. H. Grzondziel, Mój ojciec duchowny, “Przewodnik Katolicki”, nr 33 z 18 VIII 1963r.
30. H. Meixner, op. cit.,s. 9.
31. Tamże.
32. J. Kurek i Z. Hojka, op. cit., s. 37.
33. Tamże, s.55.
34. H. Meixner, op. cit., s. 10-11
35. Tamże.
36. Tamże.
37. Tamże, s.13-16.
38. Tamże, s. 18-20.
39. T. Kaczmarek, Światła w ciemności. Męczennicy 1939-1945, Włocławek 2000, s. 32, 54, 80 i 114
40. J. Myszor, Listy ks. Józefa Czempiela z obozów koncentracyjnych Mauthausen – Gusen i Dachau (1940-1942). Edycja tekstów źródłowych i komentarz, “Śląskie Studia Historyczno-Teologiczne” (dalej: ŚSHT), t. XXV/XXVI, Katowice 1992-1993, s. 375-376.
41. J. Kurek i Z. Hojka, op. cit., s. 171-172.
42. I. Jeż, Błogosławcie Pana światło i ciemności, Katowice 1994r. s. 10-15.
43. J. Kurek i Z. Hojka, op. cit., s. 17.
44. APWNMP, sygn. 90, Rodzice i rodzeństwo… s. 1-2.
45. J.Czempiel, List z Dachau … z 29 VI 1941r., [w] op. cit.
46. Edward Czempiel – brat ks. Czempiela i jego żona Monika z d. Gruszka.
47. J. Czempiel, List z Dachau… z 9 I 1942r., [w:] op. cit.
48. APWNMP, sygn. 90, Rodzice i rodzeństwo…, s. 1-2
49. Patrz przypis 48.
50. J. Czempiel, List z Dachau … z 24 I 1941r., [w:] op. cit.
51. Jadwiga, siostrzenica ks. Czempiela,, córka Marii i Jana Lubosów.
52. Ks. Konrad Lubos, siostrzeniec ks. Czempiela, syn Marii i Jana Lubosów.
53. J. Czempiel, List z Dachau… z 6 IV 1941r.. [w:] op. cit.
54. J. Czempiel, List z Dachau … z 20 IV 1941r., [w:] op. cit.
55. Patrz przypis 49.
56. J. Czempiel, List z Dachau … z 8 VIII 1941r., [w:] op. cit.
57. Bliżej nie znana krewna.
58. Bliżej nie znana krewna.
59. Franciszek Czempiel – brat ks. Czempiela.
60. August Czempiel – brat ks. Czempiela.
61. J. Czempiel, List z Dachau … z 18 X 1941r., [w:] op. cit.
62. J. Czempiel, List z Dachau… z 20/22 III 1942r., [w:] op. cit.
63. Patrz przypis 61.
64. J. Czempiel, List z Dachau … z 31 X 1941r., [w:] op. cit.
65. Maria Lubos z d. Czempiel – siostra ks. Czempiela.
66. J. Czempiel, List z Dachau … z 29 XI 1941r., [w:] op. cit.
67. Patrz przypis 48.
68. J. Czempiel, List z Dachau…z 1 V 1942r., [w:] op. cit.
69. J. Czempiel, List z Dachau … z 1 VI 1941r., tamże.
70. APWNMP, sygn. 90, Rodzina…, s. 1-2.
71. H. Bednorz, Życie i działalność biskupa Juliusza Bieńka, ŚSHT nr X, Katowice 1977, s. 10.
72. H. Bednorz, J. Bańka, Życie i działalność ks. Emila Szramka 1887-1942, Katowice 1966, s.8.
73. J. Czempiel, List z Dachau … z 15 XII 1940 r., [w:] op. cit.
74. J. Czempiel, List z Dachau… z 9 I 1941 r., [w:] op. cit.
75. APWNMP, sygn. 90, Wspomnienie ks. K. Krawczyka.
76. Tamże, Wspomnienie ks. A. Gasza o ks. Czempielu z X 1966r.
77. J. Czempiel, List z Dachau…z 9 I 1941 r., [w:] op. cit.
78. H. Meixner, op. cit.,s. 11.
79. J. Czempiel, List z Dachau…z 1 VI 1941r., [w] op. cit.
80. Tamże.
81. J. Czempiel, List z Dachau…z 6 IX 1941r., [w:] op. cit.
82. J. Czempiel, List z Dachau …z 22 VIII 1941r., [w:] op. cit.
83. H. Meixner, op. cit., s.11.
84. APWNMP, Tematy kazań, 4 IX-6 XI 1939r., s. 10-18.
85. J. Czempiel, List z Dachau…z 6 IX 1941r.,[w:] op. cit.
86. APWNMP, Tematy kazań, s. 14 ; Wiadomości Parafialne (dalej: WP) , R. 11:1939, nr 13 z 26 III 1939.
87. J. Czempiel , List z Dachau …z 13 XII 1941r., [w:] op. cit.
88. H. Meixner, op. cit., s. 11.
89. WP, R. 7:1935, nr 2 z 13 I 1935. (Podziękowania składano co roku)
90. J. Myszor, Duszpasterstwo parafialne na Górnym Śląsku w latach 1821-1914, Katowice 1991, s. 227.
91. WP, R. 2:1930, nr 16 z 20 IV 1930 r., Odezwa z dnia 14 IV 1930.
92. Tamże, nr 24 z 5 VI 1930r.
93. APWNMP, sygn. 40, s. 57-58; WP, R. 3:1931, nr 38 z 20 IX 1931r.; R. 5:1933, nr 10 z 5 III 1933r.
94. APWNMP, sygn. 40, s.71.
95. WP, R. 3: 1931, nr 41 z 11 X 1931r.
96. Gość Niedzielny (dalej = GN), R. 8:1930, nr 45 z 9 XI 1930r.
97. WP, R. 6:1934, nr 35 z 2 IX 1934r. ; R. 7:1935, nr 39 z 29 IX 1935r.
98. WP, R. 3:1931, nr 28 z 12 VII 1931r. ; R. 8:1936, nr 31 z 2 VIII 1936r.
99. WP, R. 5:1933, nr 14 z 2 IV 1933r. : R. 7:1935, nr 36 z 8 IX 1935r. ; R. 9:1937, nr 9 z 28 II 1937r.
100. J. Czempiel, List z Dachau … z 22 III 1941r.,[w:] op. cit.
101. WP, R. 2:1930, nr 27 z 6 VII 19305r.
102. Tamże.
103. Wiadomości Diecezjalne (dalej = WD), R. 2:1927, nr 3 z 23 III 1927r. ; Rozporządzenie Administracji Apostolskiej Śląska Polskiego (dalej: RAAŚP), R. 1:1923, nr 1 z 6. III 1923r.
104. APWNMP, sygn. 21, s.222 ; WP, R. 1:1929, nr 6 z 7 IV 1929r.
105. APWNMP, sygn. 20, s. 40.
106. APWNMP, sygn. 25, s. 67.
107. J. Czempiel, List z Dachau… z 17 V 1941r., [w:] op. cit.
108. APWNMP, sygn. 78, s. 205.
109. WP, R. 2:1930, nr 23 z 8 VI 1930r. ; R. 3:1931, nr 20 z 17 V 1931r.
110. W. Musialik, Szkic do portretu duszpasterza śląskiego, ŚSHT, t. XXVII/XXVIII, 1994/1995, s. 155.
111. A. Marek, op. cit., s. 174 ? 175.
112. J. Kapica, Kazania – mowy – odezwy, opr. E. Szramek, Katowice 1933, s. 110 ? 111.
113. J. Czempiel, List z Dachau… z 1 VI 1941r., [w:] op. cit.
114. APWNMP, sygn. 90, Rodzina i rodzeństwo… s. 1-2.
115. Pius XI, Encyklika “Ad catholici sacerdotii”, o kapłąństwie, [z 20 XII 1935], WD, 11(1936) , nr 1 s. 35 – 37.
116. S. Adamski, bp, [ List pasterski bez tytułu z 23 VIII 1932r.], WD, R. 7:1932, nr 9, s. 329-330.
117. Tenże, Duszpasterstwo szkolne. Uwagi dla Duchowieństwa Parafialnego, WD, R.11:1936, nr 1, s. 49.
118. Patrz przypis 116.
119. A. Marek, op. cit. s.57-60.
120. Tamże.
121. Tamże, s. 28-31.
122. H. Meixner, op. cit.,s. 9.
123. APWNMP, sygn. 90, Relacja J. Machnika z aresztowania ks. Czempiela.
124. J. Bojarska, Cierniowa mitra, Włocławek 1972r.
125. Eucharystia w wypowiedziach papieży i innych dokumentach stolicy apostolskiej XX w, Wyboru dokonał R. Rak, Londyn 1987, s. 13, s. 22 ; J. Myszor, Duszpasterstwo paafialne… s. 49.
126. WP, R. 10:1938, nr 50 z 11 XII 1938r.
127. WP, R. 6:1934, nr 42 z 21 X 1934r.
128. J. Czempiel, List z Dachau …z 29 VI 1941r.
129. WP, R. 7:1935, nr 24 z 16 VI 1935r.
130. J. Czempiel, List z Dachau… z 17 V 1941r., [w:] op. cit.
131. WP, R. 3:1931, nr 42 z 4 X 1931r.
132. WP, R. 6:1934, nr 15 z 15 IV 1934: R. 9:1937, nr 48 z 28 XI 1937r.
133. Eucharystia w wypowiedziach papieży…, s. 37-44.
134. WP, R. 3:1931, nr 40 z 4 X 1931r.
135. WP, R. 10:1938, nr 39 z 25 IX 1938r.
136. J. Czempiel, List z Mauthausen-Gusen…z 20 VII 1940r.,[w:] op. cit.
137. WP, R:9:1937, nr 12 z 21 III 1937r. ; R. 11:1939, nr 15 z 9 IV 1939r.
138. WP, R. 5:1933, nr 22 z 28 V 1933r.
139. WP, R. 3:1931, nr 22 z 31 V 1931r.
140. J. Czempiel, List z Dachau… z 1 V 1942r., [w:] op. cit.
141. J. Czempiel, List z Dachau… z 20 IV 1941r., [w:] op. cit.
142. J. Czempiel, List z Dachau… z 12 VII 1941r., [w:] op. cit.
143. J. Czempiel, List z Dachau … z 6 IX 1941r., [w:] op. cit.
144. J. Czempiel, List z Dachau … z 19/22 II 1942r., [w:] op. cit.
145. APWNMP, sygn. 25, s. 74-76.
146. Tamże ; WP, R. 8:1936, nr 43 z 25 X 1936r.
147. GN, R. 10:1932, nr 26 z 26 VII 1932r.
148. J. Myszor, Duszpasterstwo… s. 56-57.
149. H. Meixner, op. cit., s. 13.
150. WP, R. 9:1937, nr 41 z 10 X 1937r.
151. APWNMP, sygn. 1 ; L. Musioł, Parafia pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa (maszynopis w APWNMP).
152. Tamże.
153. WP, R. 11:1939, nr 31 z 6 VIII 1939r. ; nr 32 z 13 VIII 1939r.
154. WP, R. 11;1939, nr 33 z 20 VIII 1939r.
155. H. Meixner, op. cit. s. 14.
156. J. Kurek i Z Hojka, op. cit. s.150.
157. J. Czempiel, list z Dachau … z 31 X 1941r. [w:] op. cit.
158. A. Marek, op. cit.. s. 174.
159. E. Rduch, Obowiązki stanu duchownego; proboszcz, wikary, katecheta, [Referat z 27 III 1928r.], {Archiwum Archidiecezjalne w Katowicach (dalej:AAKat), Akta Rzeczowe (dalej:ARz), bez sygn. – “Synod. Stan duchowny” , t. 1, 1928-1929 (dalej: SynSD)}.
160. Tamże.
161. J. Osyra, Obowiązki stanu duchownego; proboszcz, wikary, katecheta,[Referat z 29 V 1928 r.], Syn.SD.
162. A. Hlond, W sprawie Roku Jubileuszowego, List pasterski z 24 XII 1924r.,[w:] RAAŚP, t. 3 (1925), nr 22, s. 105.
163. F. Buschmann, Obowiązki stanu duchownego; proboszcz, wikary, katecheta, [Referat z 10 V 1928r.], Syn.SD.
164. S. Adamski,[ Okólnik bez tytułu z 9 XI 1939r.], (mps AAKat, sygn. KBA 12, “Listy pasterskie i okólniki ordynariusza”, 1939-1944).
165. S. Adamski, Z zagadnień i trudności duszpasterskich diecezji śląskiej, Katowice 1938, s.27.
166. Tamże.,s. 28.
167. J. Janota, Obowiązki stanu duchownego; proboszcz, wikary, katecheta, [Referat z 19 IV 1928r.], Syn.SD.
168. J. Osyra, op. cit; por. Kapica J., Kazania – mowy – odezwy, opr. Szramek E.. Katowice 1933, s. 110.
169. S. Adamski, Z zagadnień i trudności duszpasterskich diecezji śląskiej, Katowice 1938r., s. 29.
170. R. Rak, Wychowanie eucharystyczne w diecezji katowickiej (1922-1972). Studium historyczno-pastoralne, Lublin 1974r., s. 88.
171. E. Szramek, Praca wychowawcza duszpasterza na ambonie. Referat wygłoszony na V krajowym kursie duszpasterskim w Krakowie dnia 22 września 1933r., “Przegląd Homiletyczny”, kwartalnik poświęcony zagadnieniom kaznodziejstwa polskiego, Kielce 1923-1939, s. 257-259.
172. S. Adamski, Rozporządzenie w sprawie duszpasterstwa szkolnego, WD, R. 11:1936, nr 6, s. 235-236.
173. F. Borzucki, Obowiązki stanu duchownego, proboszcz, wikary, katecheta, [Referat z 24 IV 1928r.], Syn SD.
174. B. Rosiński, Katecheta jako wychowawca, [Referat z 30 X 1928r.], AAKat ARz bez sygn. – “Synod. Prace Komisji Szkolnej”, t.1, 1928-1929.
175. S. Adamski, List pasterski bez tytułu z 1 XII 1930r., WD R.5:1930, nr 11, s. 114.
176. Tamże, s. 116.
177. J. Kapica, Kazania – mowy – odezwy, opr. Szramek E., Katowice 1933, s. 309.
178. Tamże.
179. S. Adamski, Z zagadnień i trudności duszpasterskich diecezji śląskiej, Katowice 1938, s. 15.
180. Tamże, s. 19-20.
181. H. Grzondziel, Śp. ksiądz Dziekan Józef Czempiel – Wspomnienia, [w:] J. Kopiec, “Biskup Henryk Grzondziel (1897-1968) w służbie Kościoła na Śląsku”, Opole 2002, s. 252.
182. J. Czempiel, List z Dachau… z 3 IV 1942r., [w:] op. cit.
183. J. Czempiel, List z Dachau… z 8 II 1942r., [w:] op. cit.
184. APWNMP, sygn. 90, Praca proboszczowska ks. I. Jeża, rozdz. III, s.1.
185. APWNMP, sygn. 90, Wspomnienie A. Derbis.
186. Pamiętnik dziesięcioletniej pracy abstynenckiej na Górnym Śląsku, Katowice 1933, s.23.
187. Prus, O walce z pijaństwem na Górnym Śląsku za czasów ks. Ficka – zarys historyczny, Bytom 1914, s. 18.
188. J. Czempiel, Utrzeźwienie Śląska w latach czterdziestych cudem Piekarskim, GN, R.3:1925, nr 33 z 15/16 VIII 1925r.
189. H. Grzondziel, op. cit. s. 253.
190. Tamże.
191. J. Myszor, Ks. Jan Kapica (1866-1930). Karta z dziejów ruchu abstynenckiego na Górnym Sląsku, ŚSHT XXII, Katowice 1989r., s.133-134.
192. E. Kapias, Ruch abstynencko-trzeźwościowy na Górnym Śląsku w latach 1925-1939 w części obejmującej obecną diecezję katowicką, Lublin 1990, s. 32.
193. APWNMP, sygn. 24, s. 137.
194. J. Czempiel, Walka z alkoholizmem, [Referat bez daty], AAKat ARz bez sygn. – Synod. Administracja sakramentów św. i nabożeństwa, t. 1, 1927-1928.
195. H. Grzondziel, Młodzieńczy dziennik z lat 1912-1913, [w:] Kopiec J., op. cit., s.207.
196. J. Czempiel J., List z Dachau… z 20 IV 1941r., [w:] op. cit.
197. J. Czempiel J., List z Dachau… z 25 I 1942r., [w:] op. cit.
198. J. Czempiel J., List z Dachau …z 3 IV 1942r., [w:] op. cit.
199. H. Grzondziel, op. cit., s. 252.
200. J. Czempiel, List z Dachau… z 20 IV 1941r., [w:] op. cit.
201. J. Czempiel, List z Dachau… z 8 VIII 1941r., [w:] op. cit.
202. J. Czempiel, List z Dachau… z 6 IX 1941r., [w:] op. cit.
203. H. Grzondziel, op. cit., s. 251.